Pierwsza dana przez nas szansa drugiemu człowiekowi jest wyrazem zaufania
Druga- nadziei
Kolejne- to już tylko naiwności...
Druga- nadziei
Kolejne- to już tylko naiwności...
Wstałam rano i postanowiłam iść po pieczywo. Miałam chęć na ciepłą bułkę z dżemem truskawkowym. Napisałam karteczkę, że wychodzę i zostawiłam ją na kuchennym stole, na wypadek gdyby ktoś mnie szukał. Weszłam do sklepu część ludzi spojrzała na mnie.
- To ona. To ona.- słyszałam zewsząd. Postanowiłam się tym nie przejmować i poszłam po pieczywo. Całe szczęście przed chwilą zostało wyłożone i moje plany mogły się ziścić. Po drodze zabrałam z półki dżem. Stanęłam w kolejce, a gdy przyszła moja kolej wyłożłam wszystkie produkty na ladę. Kasjerka uśmiechnęła się do mnie ciepło.
- Gratuluję pani chłopaka. Wiele dziewczyn o nim marzy. Oczywiście wygranego meczu również.
- Dziękuję bardzo, ale skąd pani to wie?
- Wszystkie gazety codzienne o tym mówią.
- Poproszę je.- zapłaciłam jak najszybciej i niemal uciekłam stamtąd.
W domu zrobiłam sobie kanapki oraz kakao i z gazetami udałam się do pokoju. "Już wiemy, kim jest tajemnicza wybranka barcelońskiej 10". "Mes que un club". "Prawda została odkryta ". Czytałam tytuły gazet. Wzięłam pierwszą z nich i otworzyłam na wybranej stronie. "Nową wybranką Lionela Messiego jest Emilia Borkowska, piłkarka FC Barcelona Femina. Choć na zdjęciach wyglądają na piękną parę, niepokoi nas wiek dziewczyny. Może zacznijmy od początku. Rodzina pochodzi z Polski. Bartosz - ojciec, jest fizjoterapeutą w tym samym klubie, a matka - Anna, zajmuje się domem. Emilia ma brata bliźniaka, Adama. Jest on stoperem w Barcelonie B. Jak widać prawie cała rodzina jest związana z miejscowym klubem. To tam najprawdopodobniej poznała Leo. Ale czy piłkarz zdaje sobie sprawę z wieku jego wybranki? Emilia ma zaledwie siedemnaście lat i na koncie wielki sukces, odniesiony wczoraj wieczorem na Camp Nou, wraz ze swoją drużyną. Popisała się ogromną klasą. Strzeliła dwie z trzech bramek, a przy pierwszej asystowała. Widać, że ma talent, niczym jej chłopak. Jak długo ich miłość przerwa? Czy Leo zna wiek ukochanej? Czy polska piękność zdoła wytrzymać u boku Lionela Messiego? Warto wspomnieć o hiszpańskiej modelce Manicie, że którą piłkarz rozstał się w ubiegłym roku. […]"
- To ona. To ona.- słyszałam zewsząd. Postanowiłam się tym nie przejmować i poszłam po pieczywo. Całe szczęście przed chwilą zostało wyłożone i moje plany mogły się ziścić. Po drodze zabrałam z półki dżem. Stanęłam w kolejce, a gdy przyszła moja kolej wyłożłam wszystkie produkty na ladę. Kasjerka uśmiechnęła się do mnie ciepło.
- Gratuluję pani chłopaka. Wiele dziewczyn o nim marzy. Oczywiście wygranego meczu również.
- Dziękuję bardzo, ale skąd pani to wie?
- Wszystkie gazety codzienne o tym mówią.
- Poproszę je.- zapłaciłam jak najszybciej i niemal uciekłam stamtąd.
W domu zrobiłam sobie kanapki oraz kakao i z gazetami udałam się do pokoju. "Już wiemy, kim jest tajemnicza wybranka barcelońskiej 10". "Mes que un club". "Prawda została odkryta ". Czytałam tytuły gazet. Wzięłam pierwszą z nich i otworzyłam na wybranej stronie. "Nową wybranką Lionela Messiego jest Emilia Borkowska, piłkarka FC Barcelona Femina. Choć na zdjęciach wyglądają na piękną parę, niepokoi nas wiek dziewczyny. Może zacznijmy od początku. Rodzina pochodzi z Polski. Bartosz - ojciec, jest fizjoterapeutą w tym samym klubie, a matka - Anna, zajmuje się domem. Emilia ma brata bliźniaka, Adama. Jest on stoperem w Barcelonie B. Jak widać prawie cała rodzina jest związana z miejscowym klubem. To tam najprawdopodobniej poznała Leo. Ale czy piłkarz zdaje sobie sprawę z wieku jego wybranki? Emilia ma zaledwie siedemnaście lat i na koncie wielki sukces, odniesiony wczoraj wieczorem na Camp Nou, wraz ze swoją drużyną. Popisała się ogromną klasą. Strzeliła dwie z trzech bramek, a przy pierwszej asystowała. Widać, że ma talent, niczym jej chłopak. Jak długo ich miłość przerwa? Czy Leo zna wiek ukochanej? Czy polska piękność zdoła wytrzymać u boku Lionela Messiego? Warto wspomnieć o hiszpańskiej modelce Manicie, że którą piłkarz rozstał się w ubiegłym roku. […]"
Co ich do cholery obchodzi mój wiek?! Może mam siedemnaście lat, ale jestem mądrzejsza od niejednego trzydziestolatka. Dlaczego poruszają temat tej... Tej... Uh! Nie będzie się tak brzydko wyrażać.
Kolejna gazeta, może tu napiszą coś ciekawszego.
"Ostatnimi czasy świat obiegły zdjęcia Lionela Messiego w towarzystwie pewnej dziewczyny. Dziś już wiemy, że jest to siedemnastoletnia Polka, zawodniczka FC Barcelona Femina - Emilia Borkowska. We wczorajszym meczu z Realem Mardyt pokazała ogromną klasę. Strzeliła dwa gole i zaliczyła asystę. Prawdopodobnie miałaby na swoim koncie hat-tricka, gdyby nie zachowanie Lony, kapitanki zespołu. Czyżby świadczyło to o jakimś sporze? Warto dodać, że ostatni raz dziewczyny wygrały z madrytyjkami trzy lata temu. Gdyby nie Emilia, kibice znów opuściliby stadion zawiedzeni. Jej numer na koszulce jest, taki sam, jak Leo. Przypadek, a może sprytna zagrywka? Jedno można przyznać, gra równie dobrze, jak on. Trzymamy kciuki i życzymy powodzenia w dalszej karierze."
Nareszcie ktoś napisał coś konkretnego. Wreszcie prawda, a nie plotki wyssane z palca. Nawet zauważyli mój konflikt z Loną. Widać, że mają dobre oko i znają się na tym co robią. Ostatniej gazety nie chciało mi się już czytać. Męczyło mnie to trochę. Dokończyłam kanapki, dopiłam kakao i z talerzem w dłoni zeszłam do kuchni. Cała rodzina siedziała już przy stole i jadła śniadanie. Włożyłam naczynia do zmywarki, odwróciłam się z zamiarem wyjścia, gdy matka poprosiła mnie o pozostanie. Nie wiem o co jej chodzi, ale trudno. Będzie, co będzie.
- Chcieliśmy ci pogratulować. Oglądaliśmy twój mecz i jesteśmy z ciebie bardzo dumni.- zaczęła. Nie chciało mi się tam stać i jej słuchać. Przypomniała sobie o mnie dopiero teraz, gdy odniosłam sukces. Chciałam żeby była ze mnie dumna bez względu na moje osiągnięcia. Potrzebowałam jej, a ona mnie odtrącała. Teraz już tego nie chcę. Wzruszyłam ramionami i zaczęłam wracać do pokoju, lecz tym razem zatrzymał mnie głos ojca. Nienawidzę tego tonu.
- Zaczekaj chwilę.
- Znów zrobiłam coś źle?
- Nie, ale nie chciałabyś nam o czymś powiedzieć?
- Nie mam o czym.- odparłam znudzonym głosem.
- A to?- wskazał palcem na ekran laptopa stojącego na wysepce.
- To już nieaktualne. Trochę się spóźnili.- odpowiedziałam.
- Dlaczego nic nam nie powiedziałaś?
- A co miałam powiedzieć? Cześć moim chłopakiem jest Leo Messi. Pamiętam wasze zachowanie z polski. Poza tym wy macie mnie gdzieś. Nie obchodzę was.
- Wiesz, że to nie prawda.- wtrąciła się matka.
- Tak? To powiedz mi kiedy ostatni raz ze mną rozmawiałaś.- milczała. - Sama nie pamiętasz, ale ja wiem. Przed naszą kłótnią, gdy Adam przyszedł do domu pijany. Wasza duma mnie teraz nie interesuje. Potrzebowałam was, ale wy mieliście mnie gdzieś. Za kilka miesięcy kończę osiemnaście lat i z tym dniem się wyprowadzam.
- Emilka, o czym ty mówisz. Usiądź porozmawiajmy.
- Nie mamy już o czym mamo.- zakończyłam i wróciłam do pokoju. Owinęłam się kocem i wyszłam na balkon. Zaczęłam płakać z bezsilności. Nie wiedziałam co mam zrobić. Rodzice nagle udają kochających, a sprawa z Leo była trudniejsza niż mogło się wydawać. Byłam rozdarta. Chciałam wierzyć Neymarowi, ale wtedy przypomniałam sobie o Przemku. Nie wiedziałam co mam zrobić. Jeśli mu zaufam, a on znowu mnie zrani, wtedy sobie nie poradzę. A jeśli zerwę z nim kontakt stracę kogoś bardzo ważnego.
Siedziałam tam kilka godzin. Chłodne powietrze i bryza powiewająca znad morza padały na moją twarz. Orzeźwiało mnie to i sprawiało, że czułam się lepiej. Usłyszałam pukanie do drzwi, a później podniesione, męskie głosy, następnie drzwi do mojego pokoju się otworzyły.
- Wyjdź stąd!
- Możesz pozwolić mi z nią porozmawiać?
- Nie! Raz ci nie starczyło?! Znów chcesz dostać?!
- Uspokój się.- wyszeptałam. Po tych słowach zobaczyłam Leo, stojącego, a później kucającego obok mnie.
- Zostaw ją!- zaraz pojawił się Adam.
- Porozmawiaj ze mną proszę.- zwrócił się do mnie. Spojrzałam na niego. Zobaczyłam te jego brązowe oczy. Przepełnione były smutkiem, ale nie mogłam pozwolić, by zadziałało moje serce, które jest dość łatwowierne.
- Leo odejdź.- szepnęłam. Wiedziałam, że teraz się ugnę. Gdybym nie spojrzała w te jego oczy...
- Proszę tylko o pięć minut, a później jeśli będziesz chciała odejdę i więcej się nie zobaczymy.
- Kolejna bajka.- wtrącił się mój brat.
- Adam zostaw nas samych.- zwróciłam się do niego. - Masz pięć minut i ani sekundy dłużej.
- Neymar ci wszystko wyjaśnił?- zapytał, a ja skinęłam głową. - Nie wiem co mam dodać. Może tylko to, że nadal cię kocham. Czuję się winny, gdybym nie otworzył jej drzwi... Tęsknię za tobą. Bez ciebie nie mogę funkcjonować.
- Jak mam ci uwierzyć? Dobrze wiesz jak przeżyłam Przemka. - Podniosłam głos i wstałam, on zrobił to samo. Popatrzył na mnie pytająco. Zaczęłam nerwowo chodzić po balkonie. Krew zaczynała buzować w moich żyłach. Czułam jak ponoszą mnie nerwy. - Wybaczę ci, zaufam i co?! Powtórzy się to? Nie chcę cierpieć.- dławiłam się łzami. Zaczęłam bić go po klatce piersiowej, a on złapał moje nadgarstki, delikatnie je przytrzynując.
- Nigdy więcej, tego nie zrobię. Ona też już się nie pojawi.- mój oddech nico się uspokajał, a on wypuścił moje ręce. Bezsilnie odpadłam na niego i wtuliłam w jego ciepłe ciało. W tym momencie potrzebowałam choć chwili stabilizacji. Minuty, by poczuć się bezpiecznie. Mimo, że trochę się uspokoiłam, łzy nie przestawały mi lecieć. Pocałował mnie w czoło.
- Jak mam ci uwierzyć?- powtórzyłam szeptem.
- Po prostu mi wybacz. Wiem, że zabrzmi to typowo, ale jesteś dla mnie wszystkim.
- Przysięgasz, że to co powiedział Neymar jest prawdą?
- Przysięgam.
- Wybaczam ci, ale nie wiem jak zdołasz odbudować moje zaufanie.
- Chcę cię zdobywać codziennie na nowo i marzę, abyś znów tak mocno mnie pokochała. Chcę być przy tobie i nie myśleć o niczym.- powiedział czule, a ja mocniej się w niego wtuliłam.
Po kilkunastu minutach stania na środku balkonu usiedliśmy na nim, a ja odkryłam nas szczelnie kocem.
- Chciałem ci pogratulować wczorajszego meczu. Jestem z ciebie bardzo dumny.- pocałował mnie w czubek głowy. Ogarnęło mnie dziwne uczucie. Z jednej strony czułam się niesamowicie, tak jak wcześniej. Lecz z drugiej strony ogarniał mnie wstręt? Nie wiem co to było. Gdzieś w głowie plątał się fakt, że ona dotykała jego ust. Być może dlatego czułam się dziwnie. Nie wiedziałam co mam zrobić. Odsunąć się, nie bo sprawę mu przykrość. Nie ruszać się, ale przecież nie czuję się komfortowo. Postanowiłam się nie ruszać. Tak będzie lepiej.
- Dziękuję.- uśmiechnęłam się i położyłam głowę na jego ramieniu.
- Masz konflikt z Loną?- spytał po krótkiej chwili milczenia.
- Tak.- odpowiedziałam bezuczuciowo. Nie było sensu tego ukrywać.
- Co ci zrobiła?
- To raczej ja jej coś zrobiłam, ale sęk w tym, że nie wiem co. W środę po treningu zaczęła na mnie krzyczeć, a głównym tematem tej rozmowy byłeś ty. W piątek, po ukazaniu się artykułów na nasz temat była jeszcze bardziej wściekła. Znów krzyczała, więc ja zrobiłam to samo... Chwileczkę, skąd wiesz, że mamy konflikt?
- Jej zachowanie na boisku było jednoznaczne. Stałaś idealnie, wystarczyło przebiec metr, może dwa i na swoim koncie miałabyś hat-tricka. Wątpię, że cię nie widziała.
- Nie ważne, Lona już taka jest, ale najgorsze jest to, że część składu stoi za nią murem i nawet nie dają mi się wykazać.- zaczęłam wyrzucać z siebie wszystkie żale. Zaczynałam mu się zwierzać, a ostatnio nikomu o niczym nie mówię.
- Mam coś z tym zrobić? Parę słów tu i tam...
- Nie.- natychmiast mu przerwałam. - Nie chcę kolejnego powodu do awantury. Wystarczy, że muszę na nią patrzeć.
- Skoro tak wolisz.- już miałam mu odpowiedzieć, gdy nagle drzwi do mojego pokoju się otworzyły, a zaraz potem obok nas stał Adam.
- Co się tutaj dzieje?- spytał poddenerwowany. - Wybaczyłaś mu? Ale jak?
- Później ci wszystko opowiem. Wracaj do pokoju.- uśmiechnęłam się do niego i pocałowałam w policzek.
- Obiecujesz?
- Obiecuję.- oznajmiłam, a on wyszedł.
- Ja też już będę wracał do siebie.- powiedział Leo, wstając z balkonu. - Dziękuję za wszystko. Bez ciebie zaczynałem wariować.
- To jeszcze nie koniec. Pamiętaj, co ci powiedziałam.
- Pamiętam.- podszedł do mnie i zbliżył swoją twarz, lecz ja się odsunęłam. - Przepraszam.- spuścił głowę. - Do zobaczenia.- pożegnał się uśmiechem.
- Do zobaczenia Lio.- odpowiedziałam, a on zniknął za drzwiami. Nie minęła minuta, gdy w moim pokoju pojawił się Adam.
- Dlaczego mu wybaczyłaś?- spytał z wyrzutem.
- Bo go kocham. Nie chciałam stracić jednej z najbliższych mi osób. Nie mam już prawie nikogo.- zaszkliły mi się oczy, ale za wszelką cenę starałam się to ukryć.
- Znów cię zrani, a ja będę musiał patrzeć na twoje łzy.
- Nie będziesz musiał na to patrzeć, jeśli sprawia ci to taki problem.- odpowiedziałam nieco zdenerwowana.
- To nie tak. Ja się o ciebie bardzo boję. Nie chcę po raz kolejny patrzeć, jak cierpisz bo mi też to sprawia ból. Nie wiesz nawet, ile nerwów ostatnio zjadłem.
- I to dlatego on ma limo pod okiem? Czyś ty do reszty oszalał?! Wiesz jak to się mogło skończyć? Zdajesz sobie z tego sprawę?- podniosłam głos.
- Należało mu się.
- Uch! Dlaczego nie rozumiesz, że to mogło się dla ciebie źle skończyć?- mówiłam coraz bardziej nerwowo.
- Nie obchodzi mnie to. Musiałem pokazać mu, że moja siostra nie jest byle kim i zrobiłbym to kolejny raz.- naszą kłótnie przerwało pukanie do drzwi. Natychmiast się uspokoiliśmy. Nie wiedziałam kogo jeszcze mogło tu przywiać. Pukanie się powtórzyło.
- Proszę.- odpowiedziałam, a chwilę potem w drzwiach pojawił się ojciec. Jeszcze jego tu brakowało. Lepiej już być nie może. Kabaret pod tytułem "z życia Emilii" czas zacząć.
- Nie przeszkadzam?- spytał.
- Przeszkadzasz.- odpowiedziałam z wyrzutem.
- Moglibyśmy chwilę porozmawiać?- zwrócił się do mnie.
- Skoro musimy.- odrzekłam bezuczuciowo. W końcu czego on oczekiwał, że rzucę mu się w ramiona i krzyknę: Tak tatusiu! Usiadłam na łóżku, a on przysunął krzesło od biurka bliżej mnie i usiadł niedaleko.
- Ostatnio w naszym życiu wiele się zmieniło. Moja oferta pracy i przeprowadzka. Twoja zmiana oraz wasze kontakty z Adamem.
- I co z tego?- spytałam odrywając na moment wzrok od palców, które wydają się bardzo interesujące.
- Widzisz, nic już nie jest takie samo...- chciał dokończyć, lecz mu przerwałam. Wstałam z łóżka i zaczęłam krążyć po pokoju.
- Mylisz się, wy jesteście tacy sami, a matka w szczególności. Tylko ona nie widzi we mnie zmian. Jestem dla niej nikim od zawsze...- z powrotem usiadłam, skrawając twarz w dłonie, a on przysiadł się do mnie i objął ramieniem. - Nigdy nie byłam dla was tak ważna, jak Adam.
- Teraz to ty się mylisz, kochanie. Gdy tylko zauważyłem twoją zmianę wierzyłem w ciebie.
- To dlaczego nie sprzeciwiałeś się matce? Dlaczego nie było cię wczoraj na trybunach? Zawsze, gdy was potrzebuję, was nie ma.
- Byłem na trybunach, siedziałem naprzeciwko tunelu. Widziałem cały mecz z trybun.- odpowiedział mi, całując w głowę. - Jestem z ciebie bardzo dumny. Na koniec meczu wyściskałem wszystkich kibiców obok i krzyczałam, że to moja córka.
- Naprawdę?- Popatrzyłam na niego zdumiona. - A ona?- Jego uśmiech zginął, pojawił się grymas. Pokręcił przecząco głową. Prychnęłam. - Czego się spodziewałam...
- Nie przejmuj się, jej zajmie to dużo więcej czasu.
- Ona nigdy mnie nie doceni. Zawsze będę o krok za Adamem. Tatusiu...
- Tak kochanie?
- Cieszę się, że tam byłeś. Dziękuję.
- Od teraz będę już zawsze. I pamiętaj, że nawet w nocy możesz mnie obudzić i poprosić o rozmowę.- wtuliłam się w niego. - Przepraszam, że wcześniej mnie przy tobie nie było. Obawiam się, że za późno to dostrzegłem.
- Straconego czasu nigdy w pełni nie nadrobisz, ale jest szansa, że się zbliżysz.
- Nadzieja zawsze umiera ostatnia.
- Kocham cię.- powiedziałam szeptem, on pogłaskał mnie po głowie, a następnie pocałował. Siedzieliśmy w ciszy, myślę że ponad pół godziny. Miałam wrażenie, że coś go jeszcze męczyło.
- O co chodzi z Leo? Dlaczego nic nam nie powiedziałaś?
- Nie dałbyś mu spokoju w klubie, już sobie to wyobrażam. Bałam się wam powiedzieć. Wolałam zatrzymać to w tajemnicy. Poza tym nikt o tym nie wiedział, prawie...
- Czemu kłócił się z Adamem i miał limo pod okiem?
- Pokłóciłam się z Leo, a Adam mu za mnie przyłożył. To nic wielkiego.
- Powiedz mi jeszcze jedno, jak on cię traktuje?
- Dobrze, stara się.- odpowiedziałam, a on o nic więcej nie pytał. Przytulił mnie i w ciszy przesiedzieliśmy kolejną godzinę. Gdy ojciec, w sumie już nie jest ojcem, jestem tatą. Gdy tata wyszedł, było już późno. Położyłam się na łóżko, długo nie mogłam zasnąć. Wciąż myślałam o dzisiejszym, szalonym dniu. To wszystko zdawało się być takie niesamowite. Zastanawiam się czy dobrze zrobiłam wybaczając Messiemu. Może zrobiłam to tylko z żalu. Czy byłabym, aż tak okrutna żeby przed nim udawać, że wszystko jest okej, gdy oboje wiemy, że tak nie jest. Nie wiem co myśleć. Za dużo jak na moją głowę...
Kolejna gazeta, może tu napiszą coś ciekawszego.
"Ostatnimi czasy świat obiegły zdjęcia Lionela Messiego w towarzystwie pewnej dziewczyny. Dziś już wiemy, że jest to siedemnastoletnia Polka, zawodniczka FC Barcelona Femina - Emilia Borkowska. We wczorajszym meczu z Realem Mardyt pokazała ogromną klasę. Strzeliła dwa gole i zaliczyła asystę. Prawdopodobnie miałaby na swoim koncie hat-tricka, gdyby nie zachowanie Lony, kapitanki zespołu. Czyżby świadczyło to o jakimś sporze? Warto dodać, że ostatni raz dziewczyny wygrały z madrytyjkami trzy lata temu. Gdyby nie Emilia, kibice znów opuściliby stadion zawiedzeni. Jej numer na koszulce jest, taki sam, jak Leo. Przypadek, a może sprytna zagrywka? Jedno można przyznać, gra równie dobrze, jak on. Trzymamy kciuki i życzymy powodzenia w dalszej karierze."
Nareszcie ktoś napisał coś konkretnego. Wreszcie prawda, a nie plotki wyssane z palca. Nawet zauważyli mój konflikt z Loną. Widać, że mają dobre oko i znają się na tym co robią. Ostatniej gazety nie chciało mi się już czytać. Męczyło mnie to trochę. Dokończyłam kanapki, dopiłam kakao i z talerzem w dłoni zeszłam do kuchni. Cała rodzina siedziała już przy stole i jadła śniadanie. Włożyłam naczynia do zmywarki, odwróciłam się z zamiarem wyjścia, gdy matka poprosiła mnie o pozostanie. Nie wiem o co jej chodzi, ale trudno. Będzie, co będzie.
- Chcieliśmy ci pogratulować. Oglądaliśmy twój mecz i jesteśmy z ciebie bardzo dumni.- zaczęła. Nie chciało mi się tam stać i jej słuchać. Przypomniała sobie o mnie dopiero teraz, gdy odniosłam sukces. Chciałam żeby była ze mnie dumna bez względu na moje osiągnięcia. Potrzebowałam jej, a ona mnie odtrącała. Teraz już tego nie chcę. Wzruszyłam ramionami i zaczęłam wracać do pokoju, lecz tym razem zatrzymał mnie głos ojca. Nienawidzę tego tonu.
- Zaczekaj chwilę.
- Znów zrobiłam coś źle?
- Nie, ale nie chciałabyś nam o czymś powiedzieć?
- Nie mam o czym.- odparłam znudzonym głosem.
- A to?- wskazał palcem na ekran laptopa stojącego na wysepce.
- To już nieaktualne. Trochę się spóźnili.- odpowiedziałam.
- Dlaczego nic nam nie powiedziałaś?
- A co miałam powiedzieć? Cześć moim chłopakiem jest Leo Messi. Pamiętam wasze zachowanie z polski. Poza tym wy macie mnie gdzieś. Nie obchodzę was.
- Wiesz, że to nie prawda.- wtrąciła się matka.
- Tak? To powiedz mi kiedy ostatni raz ze mną rozmawiałaś.- milczała. - Sama nie pamiętasz, ale ja wiem. Przed naszą kłótnią, gdy Adam przyszedł do domu pijany. Wasza duma mnie teraz nie interesuje. Potrzebowałam was, ale wy mieliście mnie gdzieś. Za kilka miesięcy kończę osiemnaście lat i z tym dniem się wyprowadzam.
- Emilka, o czym ty mówisz. Usiądź porozmawiajmy.
- Nie mamy już o czym mamo.- zakończyłam i wróciłam do pokoju. Owinęłam się kocem i wyszłam na balkon. Zaczęłam płakać z bezsilności. Nie wiedziałam co mam zrobić. Rodzice nagle udają kochających, a sprawa z Leo była trudniejsza niż mogło się wydawać. Byłam rozdarta. Chciałam wierzyć Neymarowi, ale wtedy przypomniałam sobie o Przemku. Nie wiedziałam co mam zrobić. Jeśli mu zaufam, a on znowu mnie zrani, wtedy sobie nie poradzę. A jeśli zerwę z nim kontakt stracę kogoś bardzo ważnego.
Siedziałam tam kilka godzin. Chłodne powietrze i bryza powiewająca znad morza padały na moją twarz. Orzeźwiało mnie to i sprawiało, że czułam się lepiej. Usłyszałam pukanie do drzwi, a później podniesione, męskie głosy, następnie drzwi do mojego pokoju się otworzyły.
- Wyjdź stąd!
- Możesz pozwolić mi z nią porozmawiać?
- Nie! Raz ci nie starczyło?! Znów chcesz dostać?!
- Uspokój się.- wyszeptałam. Po tych słowach zobaczyłam Leo, stojącego, a później kucającego obok mnie.
- Zostaw ją!- zaraz pojawił się Adam.
- Porozmawiaj ze mną proszę.- zwrócił się do mnie. Spojrzałam na niego. Zobaczyłam te jego brązowe oczy. Przepełnione były smutkiem, ale nie mogłam pozwolić, by zadziałało moje serce, które jest dość łatwowierne.
- Leo odejdź.- szepnęłam. Wiedziałam, że teraz się ugnę. Gdybym nie spojrzała w te jego oczy...
- Proszę tylko o pięć minut, a później jeśli będziesz chciała odejdę i więcej się nie zobaczymy.
- Kolejna bajka.- wtrącił się mój brat.
- Adam zostaw nas samych.- zwróciłam się do niego. - Masz pięć minut i ani sekundy dłużej.
- Neymar ci wszystko wyjaśnił?- zapytał, a ja skinęłam głową. - Nie wiem co mam dodać. Może tylko to, że nadal cię kocham. Czuję się winny, gdybym nie otworzył jej drzwi... Tęsknię za tobą. Bez ciebie nie mogę funkcjonować.
- Jak mam ci uwierzyć? Dobrze wiesz jak przeżyłam Przemka. - Podniosłam głos i wstałam, on zrobił to samo. Popatrzył na mnie pytająco. Zaczęłam nerwowo chodzić po balkonie. Krew zaczynała buzować w moich żyłach. Czułam jak ponoszą mnie nerwy. - Wybaczę ci, zaufam i co?! Powtórzy się to? Nie chcę cierpieć.- dławiłam się łzami. Zaczęłam bić go po klatce piersiowej, a on złapał moje nadgarstki, delikatnie je przytrzynując.
- Nigdy więcej, tego nie zrobię. Ona też już się nie pojawi.- mój oddech nico się uspokajał, a on wypuścił moje ręce. Bezsilnie odpadłam na niego i wtuliłam w jego ciepłe ciało. W tym momencie potrzebowałam choć chwili stabilizacji. Minuty, by poczuć się bezpiecznie. Mimo, że trochę się uspokoiłam, łzy nie przestawały mi lecieć. Pocałował mnie w czoło.
- Jak mam ci uwierzyć?- powtórzyłam szeptem.
- Po prostu mi wybacz. Wiem, że zabrzmi to typowo, ale jesteś dla mnie wszystkim.
- Przysięgasz, że to co powiedział Neymar jest prawdą?
- Przysięgam.
- Wybaczam ci, ale nie wiem jak zdołasz odbudować moje zaufanie.
- Chcę cię zdobywać codziennie na nowo i marzę, abyś znów tak mocno mnie pokochała. Chcę być przy tobie i nie myśleć o niczym.- powiedział czule, a ja mocniej się w niego wtuliłam.
Po kilkunastu minutach stania na środku balkonu usiedliśmy na nim, a ja odkryłam nas szczelnie kocem.
- Chciałem ci pogratulować wczorajszego meczu. Jestem z ciebie bardzo dumny.- pocałował mnie w czubek głowy. Ogarnęło mnie dziwne uczucie. Z jednej strony czułam się niesamowicie, tak jak wcześniej. Lecz z drugiej strony ogarniał mnie wstręt? Nie wiem co to było. Gdzieś w głowie plątał się fakt, że ona dotykała jego ust. Być może dlatego czułam się dziwnie. Nie wiedziałam co mam zrobić. Odsunąć się, nie bo sprawę mu przykrość. Nie ruszać się, ale przecież nie czuję się komfortowo. Postanowiłam się nie ruszać. Tak będzie lepiej.
- Dziękuję.- uśmiechnęłam się i położyłam głowę na jego ramieniu.
- Masz konflikt z Loną?- spytał po krótkiej chwili milczenia.
- Tak.- odpowiedziałam bezuczuciowo. Nie było sensu tego ukrywać.
- Co ci zrobiła?
- To raczej ja jej coś zrobiłam, ale sęk w tym, że nie wiem co. W środę po treningu zaczęła na mnie krzyczeć, a głównym tematem tej rozmowy byłeś ty. W piątek, po ukazaniu się artykułów na nasz temat była jeszcze bardziej wściekła. Znów krzyczała, więc ja zrobiłam to samo... Chwileczkę, skąd wiesz, że mamy konflikt?
- Jej zachowanie na boisku było jednoznaczne. Stałaś idealnie, wystarczyło przebiec metr, może dwa i na swoim koncie miałabyś hat-tricka. Wątpię, że cię nie widziała.
- Nie ważne, Lona już taka jest, ale najgorsze jest to, że część składu stoi za nią murem i nawet nie dają mi się wykazać.- zaczęłam wyrzucać z siebie wszystkie żale. Zaczynałam mu się zwierzać, a ostatnio nikomu o niczym nie mówię.
- Mam coś z tym zrobić? Parę słów tu i tam...
- Nie.- natychmiast mu przerwałam. - Nie chcę kolejnego powodu do awantury. Wystarczy, że muszę na nią patrzeć.
- Skoro tak wolisz.- już miałam mu odpowiedzieć, gdy nagle drzwi do mojego pokoju się otworzyły, a zaraz potem obok nas stał Adam.
- Co się tutaj dzieje?- spytał poddenerwowany. - Wybaczyłaś mu? Ale jak?
- Później ci wszystko opowiem. Wracaj do pokoju.- uśmiechnęłam się do niego i pocałowałam w policzek.
- Obiecujesz?
- Obiecuję.- oznajmiłam, a on wyszedł.
- Ja też już będę wracał do siebie.- powiedział Leo, wstając z balkonu. - Dziękuję za wszystko. Bez ciebie zaczynałem wariować.
- To jeszcze nie koniec. Pamiętaj, co ci powiedziałam.
- Pamiętam.- podszedł do mnie i zbliżył swoją twarz, lecz ja się odsunęłam. - Przepraszam.- spuścił głowę. - Do zobaczenia.- pożegnał się uśmiechem.
- Do zobaczenia Lio.- odpowiedziałam, a on zniknął za drzwiami. Nie minęła minuta, gdy w moim pokoju pojawił się Adam.
- Dlaczego mu wybaczyłaś?- spytał z wyrzutem.
- Bo go kocham. Nie chciałam stracić jednej z najbliższych mi osób. Nie mam już prawie nikogo.- zaszkliły mi się oczy, ale za wszelką cenę starałam się to ukryć.
- Znów cię zrani, a ja będę musiał patrzeć na twoje łzy.
- Nie będziesz musiał na to patrzeć, jeśli sprawia ci to taki problem.- odpowiedziałam nieco zdenerwowana.
- To nie tak. Ja się o ciebie bardzo boję. Nie chcę po raz kolejny patrzeć, jak cierpisz bo mi też to sprawia ból. Nie wiesz nawet, ile nerwów ostatnio zjadłem.
- I to dlatego on ma limo pod okiem? Czyś ty do reszty oszalał?! Wiesz jak to się mogło skończyć? Zdajesz sobie z tego sprawę?- podniosłam głos.
- Należało mu się.
- Uch! Dlaczego nie rozumiesz, że to mogło się dla ciebie źle skończyć?- mówiłam coraz bardziej nerwowo.
- Nie obchodzi mnie to. Musiałem pokazać mu, że moja siostra nie jest byle kim i zrobiłbym to kolejny raz.- naszą kłótnie przerwało pukanie do drzwi. Natychmiast się uspokoiliśmy. Nie wiedziałam kogo jeszcze mogło tu przywiać. Pukanie się powtórzyło.
- Proszę.- odpowiedziałam, a chwilę potem w drzwiach pojawił się ojciec. Jeszcze jego tu brakowało. Lepiej już być nie może. Kabaret pod tytułem "z życia Emilii" czas zacząć.
- Nie przeszkadzam?- spytał.
- Przeszkadzasz.- odpowiedziałam z wyrzutem.
- Moglibyśmy chwilę porozmawiać?- zwrócił się do mnie.
- Skoro musimy.- odrzekłam bezuczuciowo. W końcu czego on oczekiwał, że rzucę mu się w ramiona i krzyknę: Tak tatusiu! Usiadłam na łóżku, a on przysunął krzesło od biurka bliżej mnie i usiadł niedaleko.
- Ostatnio w naszym życiu wiele się zmieniło. Moja oferta pracy i przeprowadzka. Twoja zmiana oraz wasze kontakty z Adamem.
- I co z tego?- spytałam odrywając na moment wzrok od palców, które wydają się bardzo interesujące.
- Widzisz, nic już nie jest takie samo...- chciał dokończyć, lecz mu przerwałam. Wstałam z łóżka i zaczęłam krążyć po pokoju.
- Mylisz się, wy jesteście tacy sami, a matka w szczególności. Tylko ona nie widzi we mnie zmian. Jestem dla niej nikim od zawsze...- z powrotem usiadłam, skrawając twarz w dłonie, a on przysiadł się do mnie i objął ramieniem. - Nigdy nie byłam dla was tak ważna, jak Adam.
- Teraz to ty się mylisz, kochanie. Gdy tylko zauważyłem twoją zmianę wierzyłem w ciebie.
- To dlaczego nie sprzeciwiałeś się matce? Dlaczego nie było cię wczoraj na trybunach? Zawsze, gdy was potrzebuję, was nie ma.
- Byłem na trybunach, siedziałem naprzeciwko tunelu. Widziałem cały mecz z trybun.- odpowiedział mi, całując w głowę. - Jestem z ciebie bardzo dumny. Na koniec meczu wyściskałem wszystkich kibiców obok i krzyczałam, że to moja córka.
- Naprawdę?- Popatrzyłam na niego zdumiona. - A ona?- Jego uśmiech zginął, pojawił się grymas. Pokręcił przecząco głową. Prychnęłam. - Czego się spodziewałam...
- Nie przejmuj się, jej zajmie to dużo więcej czasu.
- Ona nigdy mnie nie doceni. Zawsze będę o krok za Adamem. Tatusiu...
- Tak kochanie?
- Cieszę się, że tam byłeś. Dziękuję.
- Od teraz będę już zawsze. I pamiętaj, że nawet w nocy możesz mnie obudzić i poprosić o rozmowę.- wtuliłam się w niego. - Przepraszam, że wcześniej mnie przy tobie nie było. Obawiam się, że za późno to dostrzegłem.
- Straconego czasu nigdy w pełni nie nadrobisz, ale jest szansa, że się zbliżysz.
- Nadzieja zawsze umiera ostatnia.
- Kocham cię.- powiedziałam szeptem, on pogłaskał mnie po głowie, a następnie pocałował. Siedzieliśmy w ciszy, myślę że ponad pół godziny. Miałam wrażenie, że coś go jeszcze męczyło.
- O co chodzi z Leo? Dlaczego nic nam nie powiedziałaś?
- Nie dałbyś mu spokoju w klubie, już sobie to wyobrażam. Bałam się wam powiedzieć. Wolałam zatrzymać to w tajemnicy. Poza tym nikt o tym nie wiedział, prawie...
- Czemu kłócił się z Adamem i miał limo pod okiem?
- Pokłóciłam się z Leo, a Adam mu za mnie przyłożył. To nic wielkiego.
- Powiedz mi jeszcze jedno, jak on cię traktuje?
- Dobrze, stara się.- odpowiedziałam, a on o nic więcej nie pytał. Przytulił mnie i w ciszy przesiedzieliśmy kolejną godzinę. Gdy ojciec, w sumie już nie jest ojcem, jestem tatą. Gdy tata wyszedł, było już późno. Położyłam się na łóżko, długo nie mogłam zasnąć. Wciąż myślałam o dzisiejszym, szalonym dniu. To wszystko zdawało się być takie niesamowite. Zastanawiam się czy dobrze zrobiłam wybaczając Messiemu. Może zrobiłam to tylko z żalu. Czy byłabym, aż tak okrutna żeby przed nim udawać, że wszystko jest okej, gdy oboje wiemy, że tak nie jest. Nie wiem co myśleć. Za dużo jak na moją głowę...



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz