I te nieznajome oczy stają się codziennością, którą próbujesz złapać, aby nacieszyć się szczęściem.
- Chyba nie mam ochoty nigdzie wychodzić.- odpowiedział Leo, który w myślach układał sobie różne scenariusze spotkania z nieznajomą.
- To chociaż pojedź do mnie, obejrzymy coś, pogadamy z Shaki. Ona na pewno ci powie, co dalej zrobić.
Tak też się stało. Przyjaciele pojechali do domu Gerarda. Otworzył on drzwi i z przejścia krzyknął do piosenkarki.
- Kochanie już jestem i przeprowadziłem gościa.- zza ściany pokazał się Leo.
- Kogo innego mogłabym się spodziewać.- zaśmiała się. Faktem było, że młody piłkarz bywał u przyjaciela prawie codziennie.
- Chodźcie. Chcecie coś do picia?- zapytała z uśmiechem Kolumbijka.
- Nie dzięki.- odpowiedzieli chórem, zasiadając na kanapie
- Shaki mogłabyś przyjść, bo mamy mały problem?- spytał Pique
Kobieta usiadła i wysłuchała opowieści stałego bywalca. Była pod ważeniem tej historii.
- Co mam teraz zrobić?- spytał niepewny siebie Argentyńczyk.
- Przede wszystkim musisz z nią porozmawiać.
- Nie wiem, chyba nie potrafię, a jeśli jutro nie przyjdzie?
- Nie możesz tak myśleć. Musisz wierzyć, że wszystko ci się uda. Zaproś ją na początku na plażę, albo do kawiarni. Porozmawiaj, ale delikatnie i powoli. Z twoich opowiadań wynika, że jest nieśmiała. Nie naciskaj. A dalej to już się samo potoczy. W końcu jesteś najlepszym piłkarzem, masz być taki jak na boisku - bądź sobą.- delikatnie uderzyła Leo pięścią w ramię, roześmiała się piosenkarka a mężczyźni razem z nią.
- Już się tak nie przejmuj. Włączamy TV i szukamy jakiegoś meczu.- powiedział Pique. Cały wieczór oglądali mecz. Po wszystkim Leo wrócił do domu.
~*~
Roztargniona wróciłam do domu. Zamknęłam się w swoim pokoju i siedziałam w ciszy. Tego było mi właśnie teraz potrzeba. Gdzieś w środku skakałam z radości niczym mała dziewczynka. Wreszcie go spotkałam. Poza pięknymi oczyma ma ciepły ton głosu. Byłam na siebie zła. Zamiast tam zostać, albo chociaż zaczekać na zewnątrz, wybiegłam stamtąd jak poparzona. Wszystko zepsułam... Nagle drzwi do mojego pokoju otworzyły się, a przez nie wszedł Adam. Czy on się nauczy pukać? Chyba przede mną nowe zadanie. Podszedł do mnie i mocno przytulił.
- Powiesz mi co się stało?- spytał. Jednak zauważył mój nastrój.
- Nikomu o tym nie mówiłam i nie wiem, czy mogę ci powiedzieć. Wiesz, że nie lubię o sobie mówić.- zaczęłam. Musiałam wreszcie się komuś wygadać. Los chciał, że padło akurat na niego.
- Nie gadaj głupot tylko opowiadaj.- podsumował. Opowiedziałam mu całą historię związaną z tajemniczym piłkarzem. Czułam się niezręcznie. Nigdy wcześniej nie rozmawiałam z nim tak szczerze.
- Nikomu o tym nie mówiłam i nie wiem, czy mogę ci powiedzieć. Wiesz, że nie lubię o sobie mówić.- zaczęłam. Musiałam wreszcie się komuś wygadać. Los chciał, że padło akurat na niego.
- Nie gadaj głupot tylko opowiadaj.- podsumował. Opowiedziałam mu całą historię związaną z tajemniczym piłkarzem. Czułam się niezręcznie. Nigdy wcześniej nie rozmawiałam z nim tak szczerze.
- Ale wiesz, jak on się nazywa?- spytał, wciąż trzymając mnie w swoim uścisku.
- W tym problem, że nie mam zielonego pojęcia.- odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Spotkaj się z nim. Co to za problem?
- Serio...-spojrzałam na niego dziwnie, a mój głos przepełniała ironia. On naprawdę jest idiotą. Jak on sobie to wyobraża?
- Pamiętasz co mi mówiłaś... mówiłaś, że trzeba zaryzykować.- zakończył dialog i znowu mocno mnie przytulił.
- Właśnie... tak w ogóle po co ty tu przyszedłeś?- spytałam lekko unosząc głowę.
- Chciałem ci opowiedzieć o spotkaniu z Daniell. Ale teraz ty jesteś ważniejsza.
- To opowiadaj, a ja słucham.- Adam streścił mi całe spotkanie wraz z najdrobniejszymi szczegółami. Jestem pod wrażeniem. Nie poznaję go. Siebie z resztą też.
- Tobie idzie łatwiej niż mi.- zaśmiałam się gorzko. Rozmawialiśmy jeszcze przez moment. Po czym Adam wyszedł, a ja położyłam się spać. Śniło mi się spotkanie z piłkarzem. Jak siedzieliśmy na ławce w parku wtuleni w siebie. Sen przerwał mi budzik. Wstałam z lekkim grymasem na ustach. Na dobry początek spadłam z łóżka. To staje się tradycją, gdy jestem zdenerwowana. Ubrałam się, spakowałam i wyszłam pieszo do szkoły, a później na trening. Miałam nadzieję, że świeże powietrze choć trochę mi pomoże. W szkole nie było źle, choć zauważyłam niebezpieczną rzecz. Zaczynam rysować serduszka w zeszycie, a to zdecydowanie nie wróży nic dobrego. Odrazu po szkole wraz z Daniell udałam się do ośrodka. Podczas ćwiczeń byłam bardzo skupiona. Bynajmniej próbowałam zachować pozory. Słuchałam każdej rady trenera. Po treningu dziewczyny zaproponowały mi wyjście na miasto, lecz odmówiłam. Nie miałam ochoty na spotkania.
- W tym problem, że nie mam zielonego pojęcia.- odpowiedziałam zgodnie z prawdą.
- Spotkaj się z nim. Co to za problem?
- Serio...-spojrzałam na niego dziwnie, a mój głos przepełniała ironia. On naprawdę jest idiotą. Jak on sobie to wyobraża?
- Pamiętasz co mi mówiłaś... mówiłaś, że trzeba zaryzykować.- zakończył dialog i znowu mocno mnie przytulił.
- Właśnie... tak w ogóle po co ty tu przyszedłeś?- spytałam lekko unosząc głowę.
- Chciałem ci opowiedzieć o spotkaniu z Daniell. Ale teraz ty jesteś ważniejsza.
- To opowiadaj, a ja słucham.- Adam streścił mi całe spotkanie wraz z najdrobniejszymi szczegółami. Jestem pod wrażeniem. Nie poznaję go. Siebie z resztą też.
- Tobie idzie łatwiej niż mi.- zaśmiałam się gorzko. Rozmawialiśmy jeszcze przez moment. Po czym Adam wyszedł, a ja położyłam się spać. Śniło mi się spotkanie z piłkarzem. Jak siedzieliśmy na ławce w parku wtuleni w siebie. Sen przerwał mi budzik. Wstałam z lekkim grymasem na ustach. Na dobry początek spadłam z łóżka. To staje się tradycją, gdy jestem zdenerwowana. Ubrałam się, spakowałam i wyszłam pieszo do szkoły, a później na trening. Miałam nadzieję, że świeże powietrze choć trochę mi pomoże. W szkole nie było źle, choć zauważyłam niebezpieczną rzecz. Zaczynam rysować serduszka w zeszycie, a to zdecydowanie nie wróży nic dobrego. Odrazu po szkole wraz z Daniell udałam się do ośrodka. Podczas ćwiczeń byłam bardzo skupiona. Bynajmniej próbowałam zachować pozory. Słuchałam każdej rady trenera. Po treningu dziewczyny zaproponowały mi wyjście na miasto, lecz odmówiłam. Nie miałam ochoty na spotkania.
Siedziałam w gabinecie od ponad 3 godzin. Rysowałam w jednym z zeszytów jakieś niezidentyfikowane obrazki. Jak tak dalej pójdzie to zostanę artystą. Nagle otworzyły się drzwi. Usłyszałam ten cudowny głos. Po moim ciele przeszły ciarki i rozlało się przyjemne ciepło, serce zaczęło szybciej bić, a uśmiech się poszerzał. Starałam się, aby mnie nie zauważył. Bałam się tego co może się stać. A jeśli on zaraz pojawi się przede mną, albo mnie wyśmieje? Nie wytrzymam ze stresu.
- Na początku masaż, a później pole magnetyczne...- zaczął wymieniać mój ojciec.
Zabiegi przebiegały sprawnie, aż do momentu, gdy miał pole magnetyczne. Nagle wyłączył się prąd i maszyna przestała działać.
- Kolejny raz dzisiaj. Ja pójdę spytać ci się stało, a ty się nie ruszaj.- Drzwi za ojcem zamknęły się. O nie tylko nie to. Zostałam tu sama. A jeśli on jest seryjnym mordercą albo gwałcicielem?
- Jesteś tu?- usłyszałam jego głos. Otworzyłam usta, aby coś odpowiedzieć, lecz zaraz je zamknęłam. Postanowiłam być cicho, choć bicie mojego serca pewnie zdradzało moją obecność. - Jeśli mnie słyszysz to proszę porozmawiaj ze mną. Dziś o 17.00 pod tą kawiarnią za rogiem.- Zdążył wypowiedzieć ostatnie słowa i w drzwiach pojawił się ojciec. Zamarłam. On chciał ze mną porozmawiać. Zabieg się skończył, a on wyszedł z pomieszczenia. O 16.30 z gabinetu wyszłam również ja. Nie chciałam się spóźnić, chociaż wiele razy chciałam zawrócić. Miałam mnóstwo wątpliwości, a moją głowę przepełniały myśli. Stanęłam przed wejściem i nagle pojawił się on. Znów zamarłam. Nogi zrobiły mi się jak z waty. Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Jeszcze nigdy się tak nie czułam. Bałam się tego spotkania, jak nigdy wcześniej. Pierwszy raz mój organizm zachowywał się w taki sposób na widok mężczyzny.
Zabiegi przebiegały sprawnie, aż do momentu, gdy miał pole magnetyczne. Nagle wyłączył się prąd i maszyna przestała działać.
- Kolejny raz dzisiaj. Ja pójdę spytać ci się stało, a ty się nie ruszaj.- Drzwi za ojcem zamknęły się. O nie tylko nie to. Zostałam tu sama. A jeśli on jest seryjnym mordercą albo gwałcicielem?
- Jesteś tu?- usłyszałam jego głos. Otworzyłam usta, aby coś odpowiedzieć, lecz zaraz je zamknęłam. Postanowiłam być cicho, choć bicie mojego serca pewnie zdradzało moją obecność. - Jeśli mnie słyszysz to proszę porozmawiaj ze mną. Dziś o 17.00 pod tą kawiarnią za rogiem.- Zdążył wypowiedzieć ostatnie słowa i w drzwiach pojawił się ojciec. Zamarłam. On chciał ze mną porozmawiać. Zabieg się skończył, a on wyszedł z pomieszczenia. O 16.30 z gabinetu wyszłam również ja. Nie chciałam się spóźnić, chociaż wiele razy chciałam zawrócić. Miałam mnóstwo wątpliwości, a moją głowę przepełniały myśli. Stanęłam przed wejściem i nagle pojawił się on. Znów zamarłam. Nogi zrobiły mi się jak z waty. Nie wiedziałam, co się ze mną dzieje. Jeszcze nigdy się tak nie czułam. Bałam się tego spotkania, jak nigdy wcześniej. Pierwszy raz mój organizm zachowywał się w taki sposób na widok mężczyzny.
Piłkarz zdjął okulary przeciwsłoneczne i spojrzeliśmy sobie w oczy. Po moich plecach przebiegły przyjemne ciarki.
- A jednak mnie słyszałaś, miałem taką nadzieje. Masz ochotę się przejść? Tu, po okolicy.- uśmiechnął się do mnie.
- Emm... no dobrze.- odpowiedziałam próbując zapanować nad swoim zachowaniem. Emilia do cholery, co się z tobą dzieje?! Ruszyliśmy w drogę, a on zaczął rozmowę.
- Tyle razy się spotkaliśmy, a ja nadal nie wiem, jak masz na imię.- zaczął delikatnie. On chyba też był zestresowany.
- Emilia.- odpowiedziałam z uśmiechem. - Może teraz ty się przedstawisz?
- Emilia.- odpowiedziałam z uśmiechem. - Może teraz ty się przedstawisz?
- Leo...
- Jak ten sławny piłkarz.- przerwałam mu. - Brat mi o nim dużo mówił. Wiesz w jakim klubie on gra? Jakoś wypadło mi to z głowy.- zaśmiałam się, a on wraz ze mną. - Jak on miał na nazwisko... Missi, Massi...- próbowałam sobie przypomnieć, ale z marnym skutkiem.
- Messi.- odrzekł i zaczął się głośno śmiać. Świetnie zaczęłaś Emilia, świetnie. Pogratulować ci inteligencji.
- Uch... tylko się upokorzyłam...- odparłam. Obróciłam się z zamiarem ucieczki i prawie mi się to udało, gdyby nie delikatny uścisk na moim nadgarstku. Znów mnie obrócił, tak bym na niego patrzyła. Dlaczego ty mi to robisz? Daj mi odejść.
- Nie odchodź, przepraszam. Chyba źle zaczęliśmy naszą znajomość.- wyjął telefon i zaczął coś tam wpisywać. Po chwili pokazał mi ekran. Oniemiałam. Mój wyraz twarzy zapewne musiał być prze zabawy. Stałam obok Lionela Messiego, zakochana w jego oczach. Tak strasznie się zbłaźniłam. Chciałam zapaść się pod ziemię. Nawet nie znałam jego nazwiska. Co prawda Adam mi o nim opowiadał, ale nie pokazywał zdjęć.
- Jak ten sławny piłkarz.- przerwałam mu. - Brat mi o nim dużo mówił. Wiesz w jakim klubie on gra? Jakoś wypadło mi to z głowy.- zaśmiałam się, a on wraz ze mną. - Jak on miał na nazwisko... Missi, Massi...- próbowałam sobie przypomnieć, ale z marnym skutkiem.
- Messi.- odrzekł i zaczął się głośno śmiać. Świetnie zaczęłaś Emilia, świetnie. Pogratulować ci inteligencji.
- Uch... tylko się upokorzyłam...- odparłam. Obróciłam się z zamiarem ucieczki i prawie mi się to udało, gdyby nie delikatny uścisk na moim nadgarstku. Znów mnie obrócił, tak bym na niego patrzyła. Dlaczego ty mi to robisz? Daj mi odejść.
- Nie odchodź, przepraszam. Chyba źle zaczęliśmy naszą znajomość.- wyjął telefon i zaczął coś tam wpisywać. Po chwili pokazał mi ekran. Oniemiałam. Mój wyraz twarzy zapewne musiał być prze zabawy. Stałam obok Lionela Messiego, zakochana w jego oczach. Tak strasznie się zbłaźniłam. Chciałam zapaść się pod ziemię. Nawet nie znałam jego nazwiska. Co prawda Adam mi o nim opowiadał, ale nie pokazywał zdjęć.
- To... to ty? Tak się wygłupiłam. Nawet nie znałam twojego nazwiska. Przepraszam... Jestem głupia.
- Nie jesteś głupia.- powiedział czule, i delikatnie splótł nasze palce. Błagam nie rób tego... To się nie skończy dobrze. - Ty nie wiedziałaś, a ja skorzystałem z tego, że mnie nie znasz. To miłe, gdy poznaję kogoś, a ta osoba nie wie jak się nazywam. Bycie rozpoznawalnym czasem męczy.- kontynuował. - Zacznijmy jeszcze raz, ale teraz bez ukrywania tożsamości.- zaproponował. Zaśmiałam się, w końcu co innego mi pozostało.
- Nie jesteś głupia.- powiedział czule, i delikatnie splótł nasze palce. Błagam nie rób tego... To się nie skończy dobrze. - Ty nie wiedziałaś, a ja skorzystałem z tego, że mnie nie znasz. To miłe, gdy poznaję kogoś, a ta osoba nie wie jak się nazywam. Bycie rozpoznawalnym czasem męczy.- kontynuował. - Zacznijmy jeszcze raz, ale teraz bez ukrywania tożsamości.- zaproponował. Zaśmiałam się, w końcu co innego mi pozostało.
- Emilka jestem.- wyciągnęłam do niego rękę.
- A ja Leo, tak ten Leo- uścisnął ją delikatnie. Jejku, jego dotyk jest taki niesamowity. Miałam ochotę wtulić się w niego. - To ruszamy dalej.- dokończył i ruszyliśmy w drogę. Szliśmy już ze 20 minut, a moje nogi zaczynały odmawiać pouszeństwa.
- Gdzie ty mnie ciągniesz?- spytałam z uśmiechem.
- Zaraz zobaczysz, jesteśmy blisko.- wędrowaliśmy jeszcze kilka minut. Usłyszałam szum morza i zobaczyłam plażę.
- Jesteśmy na miejscu.- między wielkimi głazami miał schowany koszyk piknikowy i jedzenie, które zaraz zaczął rozkładać. A to spryciarz. Zaplanował to.
- Nie trzeba było się kłopotać.- powiedziałam nieco zawstydzona. Pierwszy raz chłopak robił coś takiego specjalnie dla mnie. Tym bardziej, że się nie znamy.
- Dla ciebie musiałem.- odparł ciepło, a ja spojrzałam wprost w jego brązowe tęczówki, które nie dawały mi spokoju i rozpłynęłam się. Ocknął mnie dopiero jego głos. - Siadajmy.
- Już, już.- próbowałam nie dać po sobie poznać tego, co właśnie działo się wewnątrz mnie.
- Nie chciałbym być nie miły, ale skąd jesteś. Masz taki słodki akcent.- na moje policzki wkradł się rumieniec. Kolego, przestań tak na mnie działać. Ale zaraz po tym posmutniałam. Wróciłam wspomnieniami do tego, co działo się kilkanaście dni temu. Bolało, nie powiem, że nie.
- A ja Leo, tak ten Leo- uścisnął ją delikatnie. Jejku, jego dotyk jest taki niesamowity. Miałam ochotę wtulić się w niego. - To ruszamy dalej.- dokończył i ruszyliśmy w drogę. Szliśmy już ze 20 minut, a moje nogi zaczynały odmawiać pouszeństwa.
- Gdzie ty mnie ciągniesz?- spytałam z uśmiechem.
- Zaraz zobaczysz, jesteśmy blisko.- wędrowaliśmy jeszcze kilka minut. Usłyszałam szum morza i zobaczyłam plażę.
- Jesteśmy na miejscu.- między wielkimi głazami miał schowany koszyk piknikowy i jedzenie, które zaraz zaczął rozkładać. A to spryciarz. Zaplanował to.
- Nie trzeba było się kłopotać.- powiedziałam nieco zawstydzona. Pierwszy raz chłopak robił coś takiego specjalnie dla mnie. Tym bardziej, że się nie znamy.
- Dla ciebie musiałem.- odparł ciepło, a ja spojrzałam wprost w jego brązowe tęczówki, które nie dawały mi spokoju i rozpłynęłam się. Ocknął mnie dopiero jego głos. - Siadajmy.
- Już, już.- próbowałam nie dać po sobie poznać tego, co właśnie działo się wewnątrz mnie.
- Nie chciałbym być nie miły, ale skąd jesteś. Masz taki słodki akcent.- na moje policzki wkradł się rumieniec. Kolego, przestań tak na mnie działać. Ale zaraz po tym posmutniałam. Wróciłam wspomnieniami do tego, co działo się kilkanaście dni temu. Bolało, nie powiem, że nie.
- Przepraszam, chyba nie powinienem był pytać...- zmieszał się, a mi zrobiło się go żal.
- Nic się nie stało, wszyscy o to pytają.- potarłam jego ramię. Zdecydowanie był to zły uczynek. - Jestem z Polski.- od razu pokazałam mu mapę kraju na ekranie telefonu. Tkwiliśmy w milczeniu aż do momentu, gdy wziął mnie na ręce. Przestań błagam! Bo się zakocham, a nie chcę tego. Za jest za wcześnie. Rozpędził się i zrzucił mnie do wody. Roześmiałam się głośno. Znowu dałam się nabrać.
- Nic się nie stało, wszyscy o to pytają.- potarłam jego ramię. Zdecydowanie był to zły uczynek. - Jestem z Polski.- od razu pokazałam mu mapę kraju na ekranie telefonu. Tkwiliśmy w milczeniu aż do momentu, gdy wziął mnie na ręce. Przestań błagam! Bo się zakocham, a nie chcę tego. Za jest za wcześnie. Rozpędził się i zrzucił mnie do wody. Roześmiałam się głośno. Znowu dałam się nabrać.
Wyciągnęłam do niego rękę.
- Pomożesz mi wstać.- spytałam posyłając mu słodki uśmiech.
- Ooo nie, nie nabiorę się na to.- odpowiedział. Niech to szlak. Pierwszy raz ktoś nie podał mi ręki.
- Ale na co?- spytałam udając , że nie wiem o co chodzi. Nagle Leo rzucił się do wody i oboje siedzieliśmy już na dnie. Po kilku minutach wyszliśmy z wody. Piłkarz okrył mnie ręcznikiem i znów zaczęliśmy rozmawiać. Wymieniliśmy się numerami telefonu, wiecie tak na wszelki wypadek. Zatraciliśmy się w rozmowie. Nagle zadzwonił mój telefon. Matka, świetnie.
- Pomożesz mi wstać.- spytałam posyłając mu słodki uśmiech.
- Ooo nie, nie nabiorę się na to.- odpowiedział. Niech to szlak. Pierwszy raz ktoś nie podał mi ręki.
- Ale na co?- spytałam udając , że nie wiem o co chodzi. Nagle Leo rzucił się do wody i oboje siedzieliśmy już na dnie. Po kilku minutach wyszliśmy z wody. Piłkarz okrył mnie ręcznikiem i znów zaczęliśmy rozmawiać. Wymieniliśmy się numerami telefonu, wiecie tak na wszelki wypadek. Zatraciliśmy się w rozmowie. Nagle zadzwonił mój telefon. Matka, świetnie.
- Gdzie ty się tyle podziewasz?
- Przecież nie ma mnie tylko chwilę.
- Jaką chwile? Wiesz, która jest godzina?- pokazał mi telefon. Była już 20. 52
- Już wracam...
Zaraz oszaleję! Jak ona mnie wkurza. Już nie denerwuje, a wkurza. Nagle zaczęła się martwić. W Polsce miała mnie w nosie, a tu taka zmiana. Zabrałam swoje rzeczy i ruszyłam w drogę powrotną.
- Czekaj, odprowadzę cię...- Lepiej nie.- przerwałam mu. Wiem, że chciał dobrze, ale gdyby mnie z nim zobaczyli to byłby koniec. Podbiegł do mnie. Chłopaku przestań. Nie wiesz w co się pakujesz.
- Chcesz sama wracać przez pół Barcelony? Twoi rodzice nigdy nie zgodziliby się na to.
- Ich nie obchodzi to, co robię.- odpowiedziałam mu sucho. Nie chciałam sprawiać mu przykrości, ale tak było lepiej. Dla mnie, dla niego, dla nas.
- Ich nie obchodzi to, co robię.- odpowiedziałam mu sucho. Nie chciałam sprawiać mu przykrości, ale tak było lepiej. Dla mnie, dla niego, dla nas.
~*~
Ona odeszła, a ja patrzyłem na jej znikającą postać. Nie rozumiałem co się stało. Przecież było nam dobrze. Rozmawialiśmy, śmiała się. Nie wiem o co chodzi. Ale jeszcze ją spotkam. Jest niesamowita...
~*~
~*~
-Już jestem. Pasuje?- krzyknęłam od progu. Matka podeszła do mnie bliżej.
- Jak ty wyglądasz?!
- To tylko kąpiel w morzu. Nic takiego.
Pobiegłam do pokoju i spojrzałam przez okno. Z daleka widziałam to miejsce, w którym kilkanaście minut temu razem siedzieliśmy. Łzy zaczęły spływać mi po policzkach. Usiadłam na balkonie i wpatrywałam się bezmyślnie w plażę. Wzięłam laptopa i wpisałam w wyszukiwarkę imię i nazwisko piłkarza, z którym spędziłam kilka cudownych godzin. "Brak goli? Leo to zmieni", "Zdobywca złotej piłki", "Młody gwiazdor Barcelony", "Lionel Messi pobił kolejny rekord". To nieliczne nagłówki jakie zobaczyłam. Byłam w szoku, że poznałam kogoś tak sławnego. W dodatku czułam się w jego obecności niesamowicie. Moje serce biło szybciej, a jego dotyk to poezja. Usłyszałam dźwięk SMS-a. "Nie wiem co się stało, ale czekam na ciebie jutro przy bramie głównej, przyjdź po treningu. L".
Zakłopotałam się. Z jednej strony chciałam spędzać z nim każdą wolną chwilę. Z drugiej bałam się, wciąż pamiętam, co zrobił mi Przemek poza tym moi rodzice... Gdyby matka dowiedziała się, że z kimś się spotykam. Wystarczy, ze na każdym kroku powtarza mi jacy są Hiszpanie i inni latynosi. Jest jeszcze coś... On może mieć każdą, a zdecydował się na mnie...






Cześć! Wczoraj albo przedwczoraj wpadłam na tego bloga, ale dopiero dzisiaj znalazłam czas żeby nadrobić :) Bardzo podoba mi się to co piszesz i z niecierpliwością czekaam na kolejne rozdziały. + Zapraszam tez na mojego bloga : why-not-bvb.blogspot.com, lub na któregoś z dwóch pozostałych :) Pozdrawiam :*
OdpowiedzUsuńDziękuję i napewno wpadnę ;)
Usuń