Czasem trzeba zapomnieć o przeszłości tylko po to, aby znów stać się szczęśliwym i dostrzec, jak bardzo łudziliśmy się, że tacy właśnie jesteśmy.
Wysiadłam z samolotu, a na moją twarz padły promienie hiszpańskiego słońca. Po raz pierwszy poczułam, że ten wyjazd nie jest taki zły. Rozkoszowałam się ciepłem. Idąc z walizką, a później jadąc do nowego domu. Oglądałam te piękne widoki, które już nie były tylko "google grafiką", którą mogłam ustawić sobie jako pulpit. Ja miałam tu mieszkać. Mijaliśmy zielone parki, w których pełno było ludzi z dziećmi, bawiącymi się na karuzelach i w piaskownicy. Pierwszy raz żałowałam, że moje dzieciństwo tak nie wyglądało. Ojca nigdy nie było w domu. Ciągle pracował w tej swojej klinice. Zawsze chciałam być córeczką tatusia, ale jestem tylko czarną owcą tej rodziny. Kulą u nogi państwa Borkowskich. To Adam jest tym lepszym, mądrzejszym. To jego bardziej kochają. Dlaczego muszę być jego bliźniacznką? Chciałbym być szczęśliwa, ale jestem tu sama. Nie mam nikogo, a mój idealny brat zalicza się do składu powietrza. 78% azot, 21% tlen, 1% inne gazy, w tym Adam i jego podwyższone ego 0,00001%.
Po godzinie zatrzymaliśmy się pod pewnym domem. Nieduży, biały, z ogródkiem i basenem. To jakiś żart, prawda? Kolejny w przeciągu tych dwóch dni. Odbierzemy klucze od właściciela i pojedziemy do siebie. Ale dlaczego oni wysiadają? Halo! Co się w wami stało? Ta cała Barcelona wypaczyła wasze mózgi. Przeszłam przez próg, a moje obawy z każdym krokiem się powiększały. Jak to możliwe? On jest taki mały. Przecież to 2/3 naszego domu w Polsce. Moja dusza zaczęła krzyczeć z rozpaczy i tęsknoty za domem, przyjaciółmi i moim wygodnym, uporządkowanym życiem. Time to say goodbye Polsko.
Rodzice pokazali nam nowe pokoje. Jedynym plusem mojego był widok na morze. Mimo że każde wakacje spędziliśmy nad morzem Śródziemnym, zawsze jest ono tak samo piękne.
Otworzyłam drzwi i usiadłam na balkonie. Oparłam głowę o ścianę rozkoszując się ciepłem. Więc tak: na uczczenie naszego przyjazdu pójdę jutro do galerii. W końcu muszę jakoś wyglądać. Tyle u hiszpańskich przystojniaków. Jakaś sukienka, nie lepiej dwie, nowe szpilki, tusz do rzęs, podkład...
Z zamyślenia wyrwał mnie głos ojca.
- Emilia, obiad!- krzyknął. O ho! Ciekawe co teraz wymyślą. Gorzej już być nie może. Na schodach minęłam się z Adamem, który jako przykładny syn właśnie po mnie kroczył. Zderzyliśmy się ramionami na co fuknął i zaczął wracać zaraz za mną.
Jedliśmy w idealnej ciszy, którą przerwała szeptająca matka.
- Możesz im już powiedzieć?!
Popatrzyliśmy na siebie pytającym wzrokiem.
- Mam dla was wiadomość.- zaczął ojciec, a my skierowaliśmy na niego wzrok.
- Mam dla was wiadomość.- zaczął ojciec, a my skierowaliśmy na niego wzrok.
- Będziecie chodzili do liceum, a poza tym musicie chodzić na zajęcia sportowe w Ciutat Esportiva.- Adam wstał od stołu i momentalnie zaczął biegać po domu. Nie mógł trzymać w sobie tej euforii radości. Czy ten debil, napewno jest moim bratem? Czy on ma coś nie tak z głową? Jeszcze nigdy nie widziałam go w takim stanie.
-Tato, ale co to jest to jest Ciutat Esportiva? Dlaczego on tak się cieszy?- spytałam chcąc dowiedzieć się czegoś więcej na temat tego nagłego wybuchu jego emocji.
- Jak możesz nie wiedzieć, co to jest.- krzyknął dalej szczęśliwy Adam.
- Jest to szkółka piłkarska FC Barcelony. Będziecie grali w piłkę nożną.- odpowiedział ojciec. Że co proszę? Zaczęłam się głośno śmiać, nie mogąc tego opanować. Dobra teraz to już przesadziliście z tą ukrytą kamerą. Wejdźcie i przestańcie mnie męczyć. To przestaje się robić zabawne.
- Jak możesz nie wiedzieć, co to jest.- krzyknął dalej szczęśliwy Adam.
- Jest to szkółka piłkarska FC Barcelony. Będziecie grali w piłkę nożną.- odpowiedział ojciec. Że co proszę? Zaczęłam się głośno śmiać, nie mogąc tego opanować. Dobra teraz to już przesadziliście z tą ukrytą kamerą. Wejdźcie i przestańcie mnie męczyć. To przestaje się robić zabawne.
- Ja i piłka? Jak wy sobie to wyobrażacie? To jakiś żart? - targały mną dziwne uczucia od śmiechu, aż po rozpacz. Nie ma mowy, że tam pójdę. Nie będę grała w piłkę to sport dla mężczyzn, poza tym to obrzydliwe tak się pocić.
- Mamy nadzieję, że to cię czegoś nauczy.- odpowiedziała mama z pewnością w głosie, a tata jej przytakiwał. Ciekawe czego mnie tam nauczą? Jak kopnąć piłkę? Każdy głupi to umie. Poderwałam się z miejsca z zamiarem ucieczki, lecz zatrzymał mnie głos, ten, którego się bałam. Głos ojca, poważnego i pewnego tego co robi. Tak bardzo nie lubiłam tego tonu. Wróciłam na miejsce. Tak z innej beczki mógłby zmienić ten ton. Nie jestem w wojsku. Chwileczkę... Gorzej jestem w więzieniu i to w pełni legalnie.
- Jutro o 12.30 macie testy sprawnościowe, jeśli się wam uda je przejść zaczynacie od przyszłego tygodnia. A ty droga panno nie próbuj oszukiwać - ostrzegam. Teraz możecie już odejść.
- Mamy nadzieję, że to cię czegoś nauczy.- odpowiedziała mama z pewnością w głosie, a tata jej przytakiwał. Ciekawe czego mnie tam nauczą? Jak kopnąć piłkę? Każdy głupi to umie. Poderwałam się z miejsca z zamiarem ucieczki, lecz zatrzymał mnie głos, ten, którego się bałam. Głos ojca, poważnego i pewnego tego co robi. Tak bardzo nie lubiłam tego tonu. Wróciłam na miejsce. Tak z innej beczki mógłby zmienić ten ton. Nie jestem w wojsku. Chwileczkę... Gorzej jestem w więzieniu i to w pełni legalnie.
- Jutro o 12.30 macie testy sprawnościowe, jeśli się wam uda je przejść zaczynacie od przyszłego tygodnia. A ty droga panno nie próbuj oszukiwać - ostrzegam. Teraz możecie już odejść.
Pobiegłam do pokoju, oparłam się o zimną ścianę i powolnie zjechałam po niej plecami. Podkuliłam nogi, a łzy leciały mi po policzkach. Nienawidzę ich, dzisiejszego dnia, tego domu oraz tej cholernej Hiszpanii. Tęskniłam za Polską i wszystkim, co się z nią wiązało. Na jedynej szafce w tym cholernym, pustym pokoju zauważyłam swój telefon. Musze zadzwonić do Wiki. Tylko ona mnie rozumie. Odblokowałam go, wybrałam numer, kliknęłam zieloną słuchawkę. Po chwili usłyszałam sygnał i dźwięk odbieranego telefonu, już miałam się przywitać, gdy nagle usłyszałam znajome głosy.
- Emilia!- obiegało mnie wołanie ojca. Ocknęłam się. Wtem przypomniało mi się coś ważnego. Na śmierć zapomniałam o tych testach. Zrobiłam face plam, spadłam z materaca, który pełnił rolę łóżka i pobiegłam się przebrać.
- Już biegnę, czekajcie moment!- krzyknęłam tak dla pewności.
Ubrałam się jak zawsze: krótka sukienka, a buty na wysokim obcasie były dopięciem mojej stylizacji. Tylko takie ubrania mam w szafie. Wzięłam torbę i spakowałam do niej jakąś bluzkę i spodenki sportowe. Zbiegłam na dół. Nagle Adam wybuchł śmiechem. Ten idiota znów się ze mnie śmieje. Czego on ode mnie chce tym razem? Ciekawe, czy on jest taki idealny.
- Na imprezę idziesz?- spytał z ironią w głosie. Postanowiłam go zlekneważyć. Z głupim się nie dyskutuje bo najpierw sprowadzi cię na swój poziom, a potem pokona doświadczeniem. Usiadłam do stołu i zjadłam śniadanie. Wyszliśmy z domu, po czym wsiedliśmy do samochodu, który wczoraj ojciec dostał od klubu. Swoją drogą niezłe cacko. Audi Q7 w kolorze czarnym, przyciemnione szyby, a w środku jasna tapicerka. Wprost idealnie. Chyba zacznie mi się tu podobać. Po 30 minutach byliśmy pod ośrodkiem treningowym. Wysiadłam z samochodu, a moja głowa od razu powędrowała w górę "FC Barcelona Ciutat Esportiva Joan Gamper". Umówiliśmy się z tatą, że przyjdziemy po wszystkim do jego gabinetu.
Weszłam do szatni, w której siedział tłum młodych dziewczyn. Ubrane były w stroje blaugrany. Włosy miały związane w kucyki albo warkocze. No to się fajnie zaczęło... Tragedia. To miasto nie przestanie mnie zaskakiwać. Zawsze coś. Jak ja przy nich wyglądam. Jak Angelina Jolie. Krótka sukienka i szpilki do tego mój makijaż. Ja przynajmniej o siebie dbam. Stanęłam w drzwiach. Nagle wybuchł śmiech. Takiej fali pogardy nigdy nie doznałam. Zawahałam się. Nie, nie będą mnie tak traktować. Weszłam dalej i zajęłam miejsce obok wolnej szafki. Zaczęłam się przebierać. Czułam na sobie ich palący wzrok, który zapewne lustrował moje ciało od góry do dołu. Czy one są takimi idiotkami i myślą, że ich nie słyszę? Chyba pokocham dyskrecję tych dziewczyn.
- Przemek nie możemy się spotykać.
- Bo co? Bo ona? Zapomnij.
- Była moją przyjaciółką...
- Właśnie była, nie pamiętasz już jak nas zostawiła i teraz pewnie siedzi nad basenem, albo jest na zakupach.
- Ale... ale to złe... choć jest trochę prawdy w tym co mówisz.
- Nie myśl o niej, ona już nie wróci.- głos Przemka był taki obojętny, nigdy nie słyszałam takiego tonu w stosunku do siebie.
Zaraz, zaraz czy on ją właśnie pocałował? Skończony idiota! I pomyśleć, że chciałam układać sobie z nim życie. Jak mogli! Moja najlepsza przyjaciółka i chłopak. Czuję się, jak w brazylijskiej telenoweli. Nie chcę ich znać! Zdradzili mnie, podczas, gdy moje życie w dwa dni się rozwaliło. Rozpłakałam się. Tusz z najwyższej półki zaczął spływać po moich policzkach. Co ja mam teraz zrobić? Pewne jest to, że muszę o nich zapomnieć. Muszę pokazać wszystkim, że jestem silna, że wytrzymam.
Siedziałam w ciszy jeszcze przez dłuższy czas, a w głowie miałam pustki, żadnego radykalnego pomysłu. Chwilę... Już wiem! Jestem genialna! No dobra, nie jestem to głupi pomysł. Chociaż może są jakieś szanse... Pójdę na ten durny test sprawnościowy i zdam go z jednym z najlepszych wyników w historii tego klubu. Co prawda ostatni raz ćwiczyłam na w-fie trzy miesiące temu, ale kto nie ryzykuje, ten nie pije szampana. To było wysoko postawione wyzwanie. Czasem się zastanawiam, czy nie przesadzam. Przecież ja nie mam żadnych szans. Oj tam! Przekonamy się jutro. Postanowiłam się nie poddawać i spróbować. Spojrzałam na ekran telefonu. Oczy tak zapuchły mi od płaczu, że ledwo coś widziałam, lecz udało się dostrzec godzinę. Było już późno więc położyłam się spać.
- Emilia!- obiegało mnie wołanie ojca. Ocknęłam się. Wtem przypomniało mi się coś ważnego. Na śmierć zapomniałam o tych testach. Zrobiłam face plam, spadłam z materaca, który pełnił rolę łóżka i pobiegłam się przebrać.
- Już biegnę, czekajcie moment!- krzyknęłam tak dla pewności.
Ubrałam się jak zawsze: krótka sukienka, a buty na wysokim obcasie były dopięciem mojej stylizacji. Tylko takie ubrania mam w szafie. Wzięłam torbę i spakowałam do niej jakąś bluzkę i spodenki sportowe. Zbiegłam na dół. Nagle Adam wybuchł śmiechem. Ten idiota znów się ze mnie śmieje. Czego on ode mnie chce tym razem? Ciekawe, czy on jest taki idealny.
- Na imprezę idziesz?- spytał z ironią w głosie. Postanowiłam go zlekneważyć. Z głupim się nie dyskutuje bo najpierw sprowadzi cię na swój poziom, a potem pokona doświadczeniem. Usiadłam do stołu i zjadłam śniadanie. Wyszliśmy z domu, po czym wsiedliśmy do samochodu, który wczoraj ojciec dostał od klubu. Swoją drogą niezłe cacko. Audi Q7 w kolorze czarnym, przyciemnione szyby, a w środku jasna tapicerka. Wprost idealnie. Chyba zacznie mi się tu podobać. Po 30 minutach byliśmy pod ośrodkiem treningowym. Wysiadłam z samochodu, a moja głowa od razu powędrowała w górę "FC Barcelona Ciutat Esportiva Joan Gamper". Umówiliśmy się z tatą, że przyjdziemy po wszystkim do jego gabinetu.
Weszłam do szatni, w której siedział tłum młodych dziewczyn. Ubrane były w stroje blaugrany. Włosy miały związane w kucyki albo warkocze. No to się fajnie zaczęło... Tragedia. To miasto nie przestanie mnie zaskakiwać. Zawsze coś. Jak ja przy nich wyglądam. Jak Angelina Jolie. Krótka sukienka i szpilki do tego mój makijaż. Ja przynajmniej o siebie dbam. Stanęłam w drzwiach. Nagle wybuchł śmiech. Takiej fali pogardy nigdy nie doznałam. Zawahałam się. Nie, nie będą mnie tak traktować. Weszłam dalej i zajęłam miejsce obok wolnej szafki. Zaczęłam się przebierać. Czułam na sobie ich palący wzrok, który zapewne lustrował moje ciało od góry do dołu. Czy one są takimi idiotkami i myślą, że ich nie słyszę? Chyba pokocham dyskrecję tych dziewczyn.
Po chwili one wyszły na trening, a ja zostałam sama. Przebrałam się, postanowiłam zmyć make-up i pobiegłam na testy. Mijałam zegar, niestety byłam już spóźniona. Otworzyłam drzwi i z lekką zadyszką wbiegłam do sali testowej. Znowu poczułam na sobie palący wzrok ludzi.
- A pani to gdzie się tak śpieszy? - usłyszałam miły i lekko rozbawiony głos.
- Ja przyszłam na testy, ale trochę się spóźniłam.- odpowiedziałam zmieszana.
Mężczyzna jeszcze raz uśmiechną się i podał mi rękę.
- Jestem Javier Alonso i trenuje tu dziewczyny. A to moi pomocnicy. Miło mi. A ty pewnie jesteś Emilia Borkowska.
- Tak.- roześmiałam się. Mój stres na chwilę ustąpił. - Jeszcze raz bardzo przepraszam.-odparłam. Głos trenera spoważniał.
- No dobrze tym razem ci daruje, bo jesteś tu pierwszy raz. Ale zaczynajmy już.- Przez resztę czasu trener nie był tak miły.
- Wyniki i decyzja będą za kilka dni.- Dodał na koniec Alonso.
Po 40 minutach wyszłam z sali. Kompletnie wykończona. To dobry znak? Udałam się do szatni, ogarnęłam się trochę i poszłam do gabinetu taty.
- Ja przyszłam na testy, ale trochę się spóźniłam.- odpowiedziałam zmieszana.
Mężczyzna jeszcze raz uśmiechną się i podał mi rękę.
- Jestem Javier Alonso i trenuje tu dziewczyny. A to moi pomocnicy. Miło mi. A ty pewnie jesteś Emilia Borkowska.
- Tak.- roześmiałam się. Mój stres na chwilę ustąpił. - Jeszcze raz bardzo przepraszam.-odparłam. Głos trenera spoważniał.
- No dobrze tym razem ci daruje, bo jesteś tu pierwszy raz. Ale zaczynajmy już.- Przez resztę czasu trener nie był tak miły.
- Wyniki i decyzja będą za kilka dni.- Dodał na koniec Alonso.
Po 40 minutach wyszłam z sali. Kompletnie wykończona. To dobry znak? Udałam się do szatni, ogarnęłam się trochę i poszłam do gabinetu taty.
~*~
W tym samym czasie Adam wszedł do szatni. W drzwiach został przywitany głośnym "siema!". Usiadł obok wolnej szafki i zaczął się przebierać. Nie miał za dużo czasu więc szybko wybiegł z pomieszczenia. Na testach w przeciwieństwie do siostry był punktualnie. Po wszystkim umówił się z nowymi kolegami by gdzieś wyjść. Już na początku złapał dobry kontakt z chłopakami. Mieli oprowadzić Polaka po Barcelonie. Egzaminy minęły mu tak jak się spodziewał, szybko. Lecz nie był pewny swojego wyniku, a musiał czekać jeszcze kilka dni. Wrócił do szatni, przebrał się i pobiegł szybko do gabinetu. Zostawił ojcu torbę ze strojem i oznajmił, że wychodzi z chłopakami i wróci sam do domu.
~*~
W gabinecie siedziałam już ponad godzinę. Było mi tak strasznie nudno. Aż zaczęłam robić origami. To chyba nie jest normalne, prawda? Kręciłam się na obrotowym krześle raz w prawo, raz w lewo.
- Emilka mogłabyś coś dla mnie zrobić? Bo widzę, że ci się nudzi.- Spojrzałam na ojca z zaciekawieniem.
- No dobrze. - odparłam znudzonym głosem.
- Zanieś, proszę te dokumenty do pokoju nr 236.
- No dobrze. - odparłam znudzonym głosem.
- Zanieś, proszę te dokumenty do pokoju nr 236.
Wyszłam z pomieszczenia i powolnym krokiem kierowałam się w stronę danego pokoju. Przy okazji, jak na mnie przystało zabłądziłam kilka razy w gąszczu korytarzy. Nagle poczułam trącenie, dokumenty wypadły mi z rąk i rozsypały się wokół mnie. Przykucnęłam aby je pozbierać. Właśnie miałam wypowiedzieć niemiłą wiązankę epitetów, gdy zobaczyłam, że mężczyzna schyla się, by mi pomóc. Uniosłam wzrok do góry i właśnie wtedy nasze spojrzenia się skrzyżowały. W bezruchu zaczęłam gapić się w jego czekoladowe oczy. Były piękne, a ich odcień niby brązowy, ale taki niesamowity. Po chwili ocknęłam się, odebrałam papiery i niemal biegiem stamtąd uciekłam, nie odwracając się nawet na moment...


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz