Zapraszam do zapoznania się z notką pod rozdziałem. :)
~~~
"Oto jest miłość. Dwoje ludzi spotyka się przypadkiem, a okazuje się, że czekali na siebie całe życie".
~ Barcelona 2024 ~
Stałam w łazience przed dużym lustrem kończąc makijaż, gdy usłyszałam wołanie Leo z dołu. Westchnęłam bezsilnie kręcąc przy tym głową.
- Skarbie długo jeszcze? Zaraz się spóźnimy! Neymar się na nas obrazi, jeśli nie przyjdziemy. Dobrze wiesz jak mu na tym zależy.- poganiał mnie. Jeśli chce żebym jakoś wyglądała to musi poczekać troszkę dłużej. Czy to takie trudne?
- Już idę.- jęknęłam, by mieć chwilę spokoju. Już od pięciu minut mnie pospiesza.
Nałożyłam tusz do rzęs oraz pomalowałam usta i gotowa zeszłam do salonu, w którym czekał mój zniecierpliwiony mąż. Spojrzał w moją stronę trzymając na rękach naszą czteroletnią córeczkę ubraną w czerwoną sukieneczkę. Wyglądała niczym cukiereczek. Obok niego stał nasz pięcioletni synek, wyglądający w garniturze wyjątkowo przystojnie.
- Już możemy iść.- powiedziałam chwytając rączkę Thiago, lecz moje słowa jakby nie dotarły do piłkarza. Machnęłam dłonią przed jego twarzą. - Panie Messi, jest tam pan?- zaśmiałam się. Zamrugał powiekami kilka razy, czym mnie rozbawił. Postawił córkę na ziemi.
- Dzieciaki biegnijcie do samochodu.- zaśmiał się wskazując na auto, wcześniej otwierając je pilotem. Natomiast mnie zatrzymał i objął w pasie. Przyciągnął bliżej siebie, trzymając dłonie na moich biodrach.
- Zaraz się spóźnimy.- zaśmiałam się cwaniacko patrząc mu przy tym w oczy oraz obejmując jego szyję dłońmi. - Przecież Neymar się obrazi.- dodałam.
- Wybaczy mi, jak zawsze z resztą.- spojrzał na mnie z pożądaniem, a następnie złączył nasze wargi w namiętnym pocałunku. Tą miłą chwilę przerwało nam głośne "fuu" dobiegające z wnętrza samochodu oraz mój uśmiech, od którego nie mogłam się powstrzymać. Natychmiast się od siebie oderwaliśmy. Leo chwycił moją dłoń i powędrowaliśmy do samochodu. Mnie otworzył drzwi, a dzieci zapiął w fotelikach.
- Nie wiem, czy to dobry pomysł, żebyśmy jechali samochodem. Dobrze wiesz, że nie wrócimy trzeźwi.- powiedziałam, gdy odpalił silnik.
- W najgorszym przypadku wrócimy taksówką, albo zatrzymamy się na miejscu.- odpowiedział przekręcając kluczyki, a następnie ruszając z podjazdu.
Oparłam głowę o szybę i wpatrywałam się w widoki za nią. Nie miałam jeszcze okazji, aby powiedzieć wam, gdzie tak w ogóle jedziemy. Pamiętacie jak mówiłam, że zeswatam Neymara z Igą? W sumie udało im się prawie bez mojej pomocy. Plotki okazały się prawdą i dzień po moim powrocie z Brazylii dowiedziałam się, że przyjaciółka będzie naszą zawodniczką. Później już jakoś poleciało, a teraz jedziemy na ślub właśnie tej dwójki. Dwoje tak żywiołowych ludzi i dwa równie silne charaktery, czyli mieszanka wybuchowa, namiętna i kochająca się. Jeszcze nigdy nie widziałam takiej pary.
Wysiadłam z samochodu po czym poprawiłam sukienkę. Chwyciłam malutką rączkę Thiago i ruszyłam w kierunku katedry, gdzie miał odbyć się ślub. Przywitałam się szybko ze wszystkimi znajomymi.
- Zostaniecie na chwilkę z ciocią Shaki i wujkiem Gerardem, a mamusia i tatuś zaraz wrócą.- nachyliłam się do dzieci i ucałowałam ich policzki. Leo chwycił moją dłoń i powędrował do środka. W zakrystii czekali już na nas ksiądz oraz przyszli małżonkowie.
- Czekamy na was już od pięciu minut. Choć raz mógłbyś się nie spóźnić.- powiedział z dezaprobatą Neymar.
- Powiedział to ten, który spóźnił się na mój ślub.- odpowiedział mój mąż z szerokim uśmiechem na ustach. Brazylijczyk pokazał mu język, Leo znów pokazał mu jakiś gest i w ten sposób zaczęli się droczyć. Mężczyźni na zawsze pozostaną dziećmi.
- Uspokójcie się. Nie mamy czasu na gadanie i głupie kłótnie.- przerwałam, a dalej potoczyła się rozmowa z księdzem.
Ceremonia była piękna i muszę przyznać, że o mały włos się nie rozpłakałam. Szczególnie, gdy ich dwuletna córeczka wraz z Davim niosła poduszeczkę z obrączkami. Jako że byłam druchną miałam świetny widok na da Silvę. Widziałam, jak mała łza spływa po jego policzku. Niezauważalnie ją starł, a przez dalszą część starał się nie uronić ani jednej więcej. Jeśli chodzi o Igę, wyglądała wprost przepięknie. Miała na sobie długą suknię, w której wyglądała niczym księżniczka. Ona również uroniła kilka łez.
We wnętrzu hotelu impreza trwała w najlepsze. Takie wydarzenia to idealny moment, aby wszyscy piłkarze spotkali się i zaczęli robić to, co najlepiej potrafią, czyli głupoty.
Nasze dzieci już od godziny śpią w pokoju na górze, a Leo i ja siedzimy na huśtawce w pięknym ogrodzie usytuowanym z tyłu budynku. Opierałam głowę o jego obojczyki, jednocześnie wtulałam się w niego, a on we mnie.
- Nie miałem jeszcze okazji, żeby ci powiedzieć, jak pięknie wyglądasz w tej sukience.- przerwał panującą między nami ciszę.
- Dziękuję.- uśmiechnęłam się, a czerwień zalała moje policzki. Mimo upływu tylu lat spędzonych razem, ja wciąż reaguję na niego tak samo. Można powiedzieć, że nic się nie zmieniło. Jedynie nasz wiek.
- Nie uważasz, że ostatnie dziesięć lat było szalone?- zaśmiał się pod nosem. - I pomyśleć, że spotkaliśmy się zupełnym przypadkiem, gdy na ciebie wpadłem... A raczej ty na mnie. Dwa lata po tamtym wydarzeniu wzięliśmy ślub...
Młoda dziewczyna stała przed lustrem przeglądając się w nim już setny raz, sprawdzając czy na pewno wygląda dobrze. Tego dnia pragnęła być najładniejszą kobietą na świecie tylko dla tego jedynego mężczyzny. Czuła się szczęśliwa. Chciała czuć to już zawsze u jego boku. Budzić się i być witana czułym pocałunkiem w policzek, czoło, czy w usta. Kochała go i wiedziała, że chce spędzić resztę życia właśnie u jego boku.
Wszystko było gotowe, a goście czekali tylko na nią. Aż zobaczą ją w białej sukni idącej w stronę ołtarza, gdzie stał on - przyszły mąż. Stał patrząc jak ojciec prowadzi ją pod rękę. W jego oczach widać było jedynie czystą miłość płynącą z wnętrza serca. Oboje bardzo się kochali, a każda przeszkoda zbliżała ich do siebie, choć mogło się to wydawać niemożliwe.
Po wypowiedzeniu słów przysięgi ułożonych przez młodą parę, wymienili się obrączkami. W ich wnętrzu był grawer "más de dos personas - amor. Para siempre".* Musnął delikatnie jej usta. Był to krótki pocałunek, lecz tak inny od wszystkich. W kilka sekund pokazali sobie, jak ogromną ilością miłości się darzą.
Wesele trwało aż dwa dni. Wszyscy świetnie się bawili, a między rodzinami nie istniała bariera językowa. Dziesiątki litrów alkoholu, godziny tańców i wszechobecna miłość. Każdy bawił się z każdym. Nawet za dnia spokojni Andres oraz Xavi robili tak głupie rzeczy, o których nawet Gerard, czy Dani by nie pomyśleli.
Trzy lata później urodził się Thiago, a w następnym roku Maria...
- Pamiętam jak się zdenerwowałam, że nie wracam do piłki, a kolejny rok spędzę w domu. Brakowało mi tego.- westchnęłam na samo wspomnienie tamtego czasu.
- A teraz zobacz jakie mamy aniołki.
- Ja bym ich tak nie nazwała.- zaśmiałam się głośno. - Przypomnij mi kto zbił ukochany wazon twojej mamy? Kto bawił się moim telefonem w basenie? I na koniec kto włożył dwie pary twoich korków do kosza, a trzecią pomalował markerami?- Nie mogłam przestać się śmiać. Natychmiast tamte sytuację stanęły mi przed oczami. Leo dołączył do mnie i tak oboje głośno się śmialiśmy. Jeszcze zabawniejsze było to iż mój mąż zagrał w kilku meczach właśnie w tej pokolorowanej parze. Nawet zabrał ją na kolejny mundial.
- Też to pamiętam...
- Ciekawe do kogo oni się wrodzili, do mnie napewno nie.- od razu uniosłam ręce w geście niewinności.
- Do mnie tym bardziej. Ja zawsze jestem grzeczny.- zrobił niewinną minę, którą doskonale znałam. Zawsze widziałam ją na jego twarzy, gdy coś przeskrobał.
- Mogłabym teraz z tobą polemizować.- spojrzał się cwaniacko, a następnie czule mnie pocałował. Przerwały nam głosy i oklaski. Rozłączyliśmy usta, a oni zatrzymali się obok nas.
- Skarbie my też będziemy tak wyglądać, gdy będziemy ze sobą dziesięć lat?- spytał piłkarz przyciągając do siebie swoją nową żonę.
- Oj Neymar, Neymar.- westchnęła. - Przecież jesteśmy razem już dziewięć.- trąciła go łokciem w brzuch.
- Tak chcesz pogrywać?!- nim się spostrzegliśmy, przerzucił Igę przez ramię i nawet nie miał zamiaru jej odstawić.
- Neymar postaw mnie.- pisnęła.
- Nie.
- Ney proszę...
- Nie.
- Neymuś...
- Nie.
- Skarbie...
- Nie.
- Kochanie...
- Nie.
- Neymarze da Silva Santosie Juniorze proszę natychmiast odstawić swoją kochaną żonę na ziemię.- oznajmiła próbując się nie roześmiać.
- Nie.
- Szybko mnie postaw, bo z nocy poślubnej nici.- To zdanie perfekcyjnie na niego zadziałało. Odstawił ją równie szybko, jak podniósł. Podczas ich ważnej rozmowy nie zauważyli nas śmiejących się w niebogłosy. Brzuch tak mnie bolał, że aż musiałam się za niego trzymać.
- Pamiętam jak się zdenerwowałam, że nie wracam do piłki, a kolejny rok spędzę w domu. Brakowało mi tego.- westchnęłam na samo wspomnienie tamtego czasu.
Już od kilku tygodni czułam się osłabiona. Rodzice oraz Lio powtarzali mi, że to ze zmęczenia. W końcu zaczęłam im w to wierzyć, miałam ku temu powody. Wróciłam do treningów, a jako dodatkowy etat miałam pracę w roli pani domu. Mój mąż bardzo mi wtedy pomagał. Pewnego dnia postanowiłam zrobić test ciążowy. Nie wiem dlaczego. To wyszło jakoś spontanicznie. Zobaczyłam na nim dwie kreski i zsunęłam się po ścianie. Zaczęłam cicho płakać, a niedługo później obok mnie pojawił się Leo. Ukucnął naprzeciwko mnie, a ja od razu się w niego wtuliłam, głośniej przy tym szlochając, wręcz zanosząc się płaczem. Byłam przerażona.
- Skarbie co się stało?- zapytał z troską w głosie. Przełknęłam ślinę, wzięłam kilka głębokich oddechów i powiedziałam mu prawdę.
- Leoś będziemy mieli drugie dziecko.- łkałam, a on wstał trzymając mnie na rękach zakręcił się kilka razy. Był szczęśliwy w przeciwieństwie do mnie.
- Dlaczego płaczesz? Przecież to świetna wiadomość.- otarł moje policzki z łez.
- Ale ja chcę wrócić do gry. Chcę biegać po boisku, kopać piłkę, dryblować przeciwniczki i zdobyć te cholerne mistrzostwo.- wybuchnęłam głośnym płaczem wtulając się mocniej w jego ramiona. Byłam załamana. Miałam wrócić, do gry, a jedyne co mogłam to wrócić do domu. W moim stanie wejście na stadion było możliwe tylko na trybuny i to nie zawsze. Leo nie chciał, bym się denerwowała, ale przed telewizorem przeżywałam każdą akcje jeszcze bardziej.
- Zobaczysz jeszcze je zdobędziesz, ale teraz ponownie będziesz mamą i musisz o siebie dbać. Zobaczysz pomogę ci ze wszystkim.- ucałował mnie w policzek, co pozwoliło choć na chwilę odejść moim zmarwieniom.
- Ja bym ich tak nie nazwała.- zaśmiałam się głośno. - Przypomnij mi kto zbił ukochany wazon twojej mamy? Kto bawił się moim telefonem w basenie? I na koniec kto włożył dwie pary twoich korków do kosza, a trzecią pomalował markerami?- Nie mogłam przestać się śmiać. Natychmiast tamte sytuację stanęły mi przed oczami. Leo dołączył do mnie i tak oboje głośno się śmialiśmy. Jeszcze zabawniejsze było to iż mój mąż zagrał w kilku meczach właśnie w tej pokolorowanej parze. Nawet zabrał ją na kolejny mundial.
- Też to pamiętam...
- Ciekawe do kogo oni się wrodzili, do mnie napewno nie.- od razu uniosłam ręce w geście niewinności.
- Do mnie tym bardziej. Ja zawsze jestem grzeczny.- zrobił niewinną minę, którą doskonale znałam. Zawsze widziałam ją na jego twarzy, gdy coś przeskrobał.
- Mogłabym teraz z tobą polemizować.- spojrzał się cwaniacko, a następnie czule mnie pocałował. Przerwały nam głosy i oklaski. Rozłączyliśmy usta, a oni zatrzymali się obok nas.
- Skarbie my też będziemy tak wyglądać, gdy będziemy ze sobą dziesięć lat?- spytał piłkarz przyciągając do siebie swoją nową żonę.
- Oj Neymar, Neymar.- westchnęła. - Przecież jesteśmy razem już dziewięć.- trąciła go łokciem w brzuch.
- Tak chcesz pogrywać?!- nim się spostrzegliśmy, przerzucił Igę przez ramię i nawet nie miał zamiaru jej odstawić.
- Neymar postaw mnie.- pisnęła.
- Nie.
- Ney proszę...
- Nie.
- Neymuś...
- Nie.
- Skarbie...
- Nie.
- Kochanie...
- Nie.
- Neymarze da Silva Santosie Juniorze proszę natychmiast odstawić swoją kochaną żonę na ziemię.- oznajmiła próbując się nie roześmiać.
- Nie.
- Szybko mnie postaw, bo z nocy poślubnej nici.- To zdanie perfekcyjnie na niego zadziałało. Odstawił ją równie szybko, jak podniósł. Podczas ich ważnej rozmowy nie zauważyli nas śmiejących się w niebogłosy. Brzuch tak mnie bolał, że aż musiałam się za niego trzymać.
~*~
Szalone życie w Barcelonie minęło im niczym jeden dzień. Były wzloty, były upadki... Ale zawsze przeciwstawiali się problemom. Dla rodziny z Camp Nou nie istniało takie słowo "problem". Radzili sobie sami lub całym gronem. Wiele razy Emila dziękowała losowi za przeprowadzkę. Najpierw jej nie chciała, lecz jak się okazało dzięki niej zmieniła się na lepsze, zyskała prawdziwych przyjaciół oraz rodzinę. Męża Lionela oraz dwójkę dzieci - Celię i Thiago.
Zapewne zastanawiacie się, co się u nich działo, gdy ich tu nie było. Więc zacznijmy od początku...
Po powrocie do Barcelony Emilia w pełni odzyskała pamięć oraz dowiedziała się, że jedna z jej przyjaciółek będzie grała z nią w klubie. Iga zaczęła spotykać się z Neymarem, a Emi zamieszkała z Leo. Dwa lata później, bo w roku 2016 polsko-argentyńska para wzięła ślub. Zabawa była tak huczne, że wesele trwało dwa dni. Pół roku później Emilia wygrała drugą złotą piłkę Fifa, a Leo piątą. W 2019 roku urodziło się ich pierwsze dziecko - Thiago. Chłopiec, który swoją urodą podbił serca wszystkich kobiet świata. Mimo że nie najlepiej grał w piłkę nożną, był świetnym i cenionym szczypiornistą. Grał w FC Barcelonie i odnosił z nią sukcesy. Kolejny rok to narodziny ich córki - Celii. Dziewczyna została wizażystką Vogue oraz co roku malowała kobiety na karnawale w Rio de Janeiro.
Leo i Emilia wspólnie zamieszkali w Barcelonie i byli tam aż do śmierci.
Adam poślubił Daniell w 2015 roku i doczekali się oni dwóch cudownych córek. Państwo Bartosz i Anna Borkowscy zostali na stałe w Katalonii.
Zapomniałam o najważniejszym... Czy Emilia pogodziła się z matką?
Tak, nastąpiło do po powrocie z Bazylii. Emilia udała się do domu, aby zabrać ostatnie swoje rzeczy. Była przekonana, że nikogo nie ma w domu, lecz niespodziewanie napotkała tam swoją matkę.
Zapewne zastanawiacie się, co się u nich działo, gdy ich tu nie było. Więc zacznijmy od początku...
Po powrocie do Barcelony Emilia w pełni odzyskała pamięć oraz dowiedziała się, że jedna z jej przyjaciółek będzie grała z nią w klubie. Iga zaczęła spotykać się z Neymarem, a Emi zamieszkała z Leo. Dwa lata później, bo w roku 2016 polsko-argentyńska para wzięła ślub. Zabawa była tak huczne, że wesele trwało dwa dni. Pół roku później Emilia wygrała drugą złotą piłkę Fifa, a Leo piątą. W 2019 roku urodziło się ich pierwsze dziecko - Thiago. Chłopiec, który swoją urodą podbił serca wszystkich kobiet świata. Mimo że nie najlepiej grał w piłkę nożną, był świetnym i cenionym szczypiornistą. Grał w FC Barcelonie i odnosił z nią sukcesy. Kolejny rok to narodziny ich córki - Celii. Dziewczyna została wizażystką Vogue oraz co roku malowała kobiety na karnawale w Rio de Janeiro.
Leo i Emilia wspólnie zamieszkali w Barcelonie i byli tam aż do śmierci.
Adam poślubił Daniell w 2015 roku i doczekali się oni dwóch cudownych córek. Państwo Bartosz i Anna Borkowscy zostali na stałe w Katalonii.
Zapomniałam o najważniejszym... Czy Emilia pogodziła się z matką?
Tak, nastąpiło do po powrocie z Bazylii. Emilia udała się do domu, aby zabrać ostatnie swoje rzeczy. Była przekonana, że nikogo nie ma w domu, lecz niespodziewanie napotkała tam swoją matkę.
Przekręciłam klucz w zamku, a drzwi pod wpływem mojego nacisku na klamkę ustąpiły. Od razu sterowałam się do mojego starego pokoju. Musiałam zabrać stamtąd resztę rzeczy. Byłam pewna, że nikogo nie ma w środku. Wyjęłam kartony, które miałam na dnie szafy i zaczęłam pakować albumy oraz ubrania. Niespodziewanie usłyszałam, jak drzwi do mojego pokoju się otwierają. Odwróciłam się w ich stronę. Myślałam, że to Adam, nie spodziewałam się, że tą osobą będzie moja matka. Nie rozumiałam czego jeszcze ode mnie chciała. Między nami wszystko było jasne.
- Czyli to prawda co mówił Adam.- zaczęła smutnym tonem. Byłam w szoku, że potrafiła powiedzieć coś w moim kierunku nie podnosząc głosu. Posłałam jej pytające spojrzenie, ponieważ zupełnie nie wiedziałam o co mogło jej chodzić. - Podobno przeprowadzasz się do Leo.- westchnęła.
- Tobie nic do tego.- odpowiedziałam oschle, wracając od szafy do biurka, gdzie stał karton. Po drodze posłałam jej wrogie spojrzenie.
- Emilia... Naprawdę każda nasza rozmowa musi wyglądać w ten sposób?- spytała.
- Nie, ale do tego mnie zmusiłaś. Przecież nie rzucę ci się na szyję po tym jak mnie wyzywałaś od najgorszych.- odpowiedziałam oparta o drewniany blat, wpatrując się w nią. Przez dłuższy czas milczała, więc postanowiłam ulżyć jej w tych cierpieniach. - Jeśli to wszystko to wyjdź, bo chcę w spokoju dokończyć pakowanie. Nie mam ochoty przychodzić tu kolejny raz po rzeczy, o których zapomniałam.- mówiłam składając kolejne bluzki i pakując je do ogromnego kartonu.
- Chciałam tylko przeprosić.- wyszeptała drżącym głosem. Spojrzałam w jej stronę. Zauważyłam jak po jej policzku powoli spływają łzy. - Wybacz mi. Wiem, że byłam okropną matką, ale chciałbym to zmienić. Uwierz, że już nigdy, nigdy nie powiem złego słowa o tobie czy Leo. Nie wiem dlaczego tak mówiłam. Wybacz...- powiedziała łamiącym się głosem. Chciałam jej wierzyć, chciałam stamtąd uciec, chciałam jej nienawidzić. Nie wiedziałam czego chciałam... Usiadłam na łóżku chowając twarz w dłonie. To było zbyt trudne, by jej wybaczyć. Po niedługim czasie poczułam jak mnie obejmuje. Zadziałała moja podświadomość i uczyniłam to samo przytuliłam ją i rozpłakałam się niczym małe dziecko.
- Tyle lat mnie nie chciałaś. Byłam dla ciebie ciężarem i tak nagle zmieniłaś zdanie? Jak mam ci ufać, jeżeli byłam dla ciebie nikim...- łkałam dławiąc się łzami.
- Wiem, wiem, że byłam okropną matką i nie zasługuję na wybaczenie, ale mam nadzieję, że kiedyś to zrobisz...
- Jak? Jak mam to zrobić? Wiesz jak cierpiałam?
- Wiem. Przepraszam...
- Obiecaj, przysięgnij, że już nigdy tak o mnie nie powiesz, że będziesz szanowała Leo.- mój płacz nie ustępował nawet na moment.
- Obiecuję... Kocham cię.- wyszeptała, co wywołało we mnie jeszcze większy napływ łez.
Życie rodziny Messi było pełne miłości. Mimo że czasem zdarzały się im problemy, oni dzielnie z nimi walczyli.
A to wszystko za sprawą Gran Cambio. Wystarczyła jedna zmiana, która niczym domino zamiast psuć budowała ich szczęśliwe życie.
*"más de dos personas - amor. Para siempre". - Więcej niż dwoje ludzi. Na zawsze.
~~~
Nadeszła chwila, którą starannie odwlekałam w czasie, co mogliście zauważyć po odstępie czasowym mieczy ostatnim rozdziale, a epilogiem.
To już koniec mojej ponad rocznej przygody z tym blogiem. Cieszę się, że zdecydowałam się go poprawić. Tak bardzo mi się to spodobało, że wydłużyłam go o szesnaście rozdziałów oraz częściowo zmieniłam kilka wątków.
Choć policzki mam suche to wewnętrznie płaczę i już wiem, że będę za nim tęskniła. Wszystko przez sentyment. Może i trochę zmieniony, ale pozostanie moim pierwszym blogiem.
Chciałabym jeszcze was przeprosić za błędy, których przez zwykłą nieuwagę zapomniałam usunąć. Doskonale wiem, że utrudniają one czytanie.
Na koniec chcę was zaprosić na dwa inne moje blogi. Nie wiem, jak będzie wyglądało udostępnienie na nich rozdziałów. Oba są gotowe, lecz muszę wprowadzić kilka poprawek oraz dopisać jakieś rozdziały. Niestety moja wena jakby powoli znikała :(
Mam nadzieję, że zobaczymy się na tych dwóch blogach ------> Thiago Marc i Neymar
A to wszystko za sprawą Gran Cambio. Wystarczyła jedna zmiana, która niczym domino zamiast psuć budowała ich szczęśliwe życie.
"Co to jest miłość ? To spacer podczas bardzo drobniutkiego deszczu. Człowiek idzie, idzie i dopiero po pewnym czasie orientuje się, że przemókł do głebi serca."
*"más de dos personas - amor. Para siempre". - Więcej niż dwoje ludzi. Na zawsze.
~~~
Nadeszła chwila, którą starannie odwlekałam w czasie, co mogliście zauważyć po odstępie czasowym mieczy ostatnim rozdziale, a epilogiem.
To już koniec mojej ponad rocznej przygody z tym blogiem. Cieszę się, że zdecydowałam się go poprawić. Tak bardzo mi się to spodobało, że wydłużyłam go o szesnaście rozdziałów oraz częściowo zmieniłam kilka wątków.
Choć policzki mam suche to wewnętrznie płaczę i już wiem, że będę za nim tęskniła. Wszystko przez sentyment. Może i trochę zmieniony, ale pozostanie moim pierwszym blogiem.
Chciałabym jeszcze was przeprosić za błędy, których przez zwykłą nieuwagę zapomniałam usunąć. Doskonale wiem, że utrudniają one czytanie.
Na koniec chcę was zaprosić na dwa inne moje blogi. Nie wiem, jak będzie wyglądało udostępnienie na nich rozdziałów. Oba są gotowe, lecz muszę wprowadzić kilka poprawek oraz dopisać jakieś rozdziały. Niestety moja wena jakby powoli znikała :(
Mam nadzieję, że zobaczymy się na tych dwóch blogach ------> Thiago Marc i Neymar
Zostawcie po sobie jakiś komentarz (pozytywny, negatywny) chcę zobaczyć ilu was było, bo mam nadzieję, że nie jestem tu sama ;)



